1 mar 2012

Pułk KOP "Głębokie"

Pułk ten został utworzony w 1930 roku i był strukturalną jednostką brygady KOP "WILNO". Sztab pułku znajdował się w Berezweczu, na obrzeżu Głębokiego (wschodnia Wileńszczyzna). Pułk składał się z następujących jednostek:

Batalion KOP (Korpus Ochrony Pogranicza) "Podświle"
Batalion KOP "Łużki"
Szwadron kawalerii KOP "Podświle"
Szwadron kawalerii KOP "Łużki"
Stacja pocztowych gołębi "Postawy".

Wiosną 1937r., po rozformowaniu Brygady KOP "Wilno", pułk został podporządkowany bezpośrednio dowódcy Korpusu Ochrony Pogranicza. W skład pułku dodatkowo został włączony Batalion KOP „Słobódka”, Szwadron KOP "Druja" oraz nowo powstały Batalion Odwodowy „Berezwecz”. Latem 1938. dowódcy pułku została podporządkowana Dziśnieńska Półbrygada Obrony Narodowej, sztab której mieścił się w Postawach.

W sierpniu 1939r. na stanowisko dowódcy pułku został mianowany podpułkownik Jan Światkowski, który zastąpił na tym stanowisku pułkownika Zdzisława Zajączkowskiego. Już od 1938r. było odczuwalne zbliżanie się wojny. Polski rząd wykorzystywał wszystkie możliwości, żeby wzmocnić obronne zdolności państwa. Dokupowano broni, tworzono nowe jednostki wojskowe. Władze przede wszystkim wzmacniały zachodnie granice kraju. Tam budowano fortyfikacje, tam przerzucano najlepiej wyszkolone i zdolne do boju jednostki wojskowe.

23. marca 1939r. we wszystkich szwadronach kawalerii pułku KOP Głębokie został ogłoszony alarm, w wyniku którego tę jednostkę wcielono do zgrupowania kawalerii „Feliks”, pod dowództwo pułkownika Feliksa Kopcia. W tym samym czasie ze składu pułku został wydzielony obwodowy batalion „Berezwecz”, który włączono do 2. Pułku KOP. W kwietniu 1939r. ze składu pułku został oddzielony jeszcze Batalion KOP „Słobódka”, który przerzucono w rejon Augustowa. Aby wypełnić niedobór personelu, zdecydowano dołączyć do pułku „Głębokie” półbrygadę „Dzisna”, która składała się z dwóch batalionów ON (Obrona Narodowa): „Postawy” i „Brasław”. Dowódcą tej półbrygady był pułkownik Edward Perkowicz. Dowodzony przez niego sztab mieścił się w Postawach.

Bataliony pułku Głębokie „Łużki” i „Podświle”, jako dobrze wyszkolone i uzbrojone, zostały umieszczone wzdłuż niebezpiecznej granicy radzieckiej, a słabiej przeszkolone i uzbrojone bataliony ON zostały rozmieszczone wzdłuż spokojnej granicy z Łotwą. Tuż przed wybuchem wojny była próba odtworzenia (z powołanych rezerwistów) szwadronów kawalerii "Łużki" i "Podświle". Adiutant dowódcy batalionu „Łużki” kpt. służby stałej Jan Witkowski wspominał o przebiegu mobilizacji pułku: „Ludność białoruska na ogół zachowywała się spokojnie i lojalnie. Rezerwiści stawiali się do wojska ochoczo, tylko bardzo mały odsetek powołanych umknął za granicę...”.

O świcie 17. września 1939 roku pułk KOP "Głębokie" przyjął na siebie pierwszy cios agresora. W kierunku na Głębokie nacierały jednostki trzeciej Armii Radzieckiej (dowódca W. Kuźniecow), które miały za zadanie pod dwoma zbiegającymi się kierunkami zająć Głębokie, a potem nacierać na Postawy, Święciany i dalej – na Wilno (razem z 11. Armią).

Dobrze wyszkolone i przygotowane sowieckie grupy (NKWD) jeszcze przed świtem zaatakowały polskie strażnice rozmieszczone na głębockim odcinku granicy. Rozpoczął się bój, ale dużo znaczniejsze siły były na stronie agresora. Przez jakiś czas jednostki pułku obstawiały linie granicy. W jednym z radzieckich źródeł napisano, że w jednej z walk na linii granicy po stronie polskiej zginęło dwudziestu jeden żołnierzy, a osiemdziesięciu wzięto do niewoli. Radziecka strona straciła pięciu żołnierzy zabitych i dwudziestu czterech rannych. Podejrzenie budzi fakt, że wśród Polaków nie było rannych. Najprawdopodobniej, po prostu, zabili ich czerwonoarmiści lub NKWD.

Z sowieckich dokumentów wynika, że przed 4.40 trzykompanijny oddział st. lejtenanta Miroszkina zdołał zniszczyć strażnicę „Oleszczenica”, obsadzoną przez żołnierzy 1 kompanii batalionu KOP „Łużki” (mjr Franciszek Benrot). Poległ oficer i 14 szeregowych. Do niewoli trafił jeden szeregowy i 7 cywili. Straty napastników wyniosły 5 rannych.

Według polskich żródeł, w Oleszczykach nad Dźwiną wspomagana przez osadników placówka KOP aż przez 7 godzin udaremniała wszelkie usiłowania sforsowania rzeki przez nieprzyjacielską piechotę. Obronę Polaków złamano dopiero po wprowadzeniu do walki artylerii.

Na strażnicę „Kopciowo” napadła 2 kompania 22 samodzielnej wietrińskiej pogranicznej komendatury NKWD. Sierż. Marek Pietrzak bronił strażnicy ogniem z CKMu. Podobno udało mu się wówczas zabić 26 przeciwników. Gdy skończyła się amunicja miał rzucić się z szablą na wroga. Zginął zakłuty bagnetami. Został pochowany na cmentarzu w Czarnej Górze.

Pod osłoną porannej mgły napastnicy prowadzeni przez miejscowego działacza komunistycznego, przepłynęli na łodziach przez Dźwinę i wylądowali w okolicach Dzisny na polskim brzegu, rozpoczynając atak od strony południowej i wschodniej. Do walki z Sowietami włączyli się także policjanci oraz uczniowie gimnazjum. Starcie trwało kilka godzin – Polacy bronili miasta i strażnicy. Odnieśli rany por. Domalewski i por. rez. Gergowicz. Ostatecznie obrońcy, otoczeni przez przeważające liczebnie siły przeciwnika, złożyli broń. Do niewoli dostało się 3 oficerów i 10 szeregowych. Rannych Polaków umieszczono w szpitalu miejskim, skąd później wywieziono ich do obozów jenieckich.

Ciekawe wspomnienia pozostawił Sołomon Itman, były mieszkaniec miasteczka Ziabki (głębocki powiat Białorusi): "18 września 1939r. [raczej 17-go] ja sam byłem świadkiem „bitwy o Ziabki” [...]. O świcie przez Ziabki przeszedł na zachód szwadron polskiej kawalerii (z pułku KOP Głębokie?), a po około pół godziny, galopem, na mongolskich koniach, przemknęło około 15 radzieckich kawalerzystów w budionówkach (czapkach spiczastych), i od razu za miasteczkiem rozpoczęła się intensywna strzelanina. Kiedy wszystko ucichło, czerwoni jeźdźcy pogalopowali na wschód. Jak potem się dowiedziałem, to leśniczy Nosiński z karabinem w rękach próbował zatrzymać zwiad czerwonych na przejeździe kolejowym. Jego zabili, ale i on zastrzelił dwóch czerwonoarmistów [...]".

Dowódca strażnicy "Kamienny Wóz", plutonowy Paweł Pałczyński, w nocy z 16. na 17. września 1939r. znajdował się u swego przyjaciela w sąsiedniej strażnicy w Griaziach. Przez teren tej placówki prowadziła prosta droga na Uszacz, najbliższe miasteczko na terenie ZSRR. To właśnie tu, o świcie 17.09.1939r., linię granicy przekroczyły wielkie masy sowieckich czołgów i piechoty. Pałczyński natychmiast uruchomił silnik wojskowego motocykla i szybko ruszył do swojej placówki. Po przybyciu na miejsce rozkazał żołnierzom, aby wycofywali się w stronę Podświla, a sam (razem z jednym żołnierzem) wspiął się na wieżę strażnicy, żeby choć przez jakiś czas powstrzymać wroga i osłaniać ogniem swoich wycofujących się podwładnych.

Wkrótce pojawili się czerwonoarmiści i w ich kierunku poleciały kule z ciężkiego karabinu maszynowego (CKM). Mieszkaniec tej miejscowości, Anatolij Skrobotun, opowiadał później, że razem z dowódcą dobrowolnie pozostał jeden żołnierz, który został zabity na samym początku walki. Kiedy skończyła się amunicja, Pałczyński zszedł na dół, do piwnicy, gdzie były przechowywane skrzynie z taśmami do karabinu maszynowego. W tym momencie któryś z czerwonoarmistów rzucił do piwnicy granat. Jego odłamkiem Pałczyński został ciężko ranny w brzuch.

Inny świadek tego boju, Bolesław Leonowicz, który w 1939r. mieszkał w pobliżu strażnicy, dobrze pamięta, że polski CKM strzelał przez dwie godziny. Paweł Pałczyński zmarł w strasznych męczarniach. Rosjanie nie zabili go, ale i nie udzielili pomocy medycznej. Według wspomnień świadków, kiedy Pałczyński zmarł, sowieci nie pozwolili mieszkańcom pobliskich wsi pochować go. Dwóch braci, z którymi ten bohater przyjaźnił się, za kilka butelek wódki wykupili jego ciało i pochowali przy podmurówce strażnicy. Bracia ci już dawno nie żyją, a nasi współcześni nie znają dokładnej lokalizacji mogiły.

Szczątki zwłok bohatera zostały przypadkowo znalezione w lipcu 2011 roku. Uroczyście, w obecności polskich dyplomatów pracujących na Białorusi, pochowano je na cmentarzu Kopciówka w miasteczku Głębokie.

Jak później wspominała miejscowa ludność, dowódca strażnicy był średniego wzrostu i miał 25-27 lat. Zawsze jeździł motocyklem. Pochodził z wielodzietnej rodziny z centralnej Polski. Był uśmiechniętym, miłym człowiekiem. Przyjaźnił się z wieloma ludźmi z pobliskich wsi, gdzie czasami kupował ryby do żołnierskiej kuchni.

Po tym boju Rosjanie przymusili mieszkańców pobliskich wiosek, żeby ci wozami konnymi zwozili na wyznaczone miejsca zabitych krasnoarmistów, których naliczono około sześćdziesięciu.

Straciwszy strażnice, bataliony pułku KOP „Głębokie” zaczęły się wycofywać w kierunku Głębokiego. 17. września, pod wieczór, 5. Strzelecka Dywizja i 25. Brygada Pancerna Armii Czerwonej zbliżyły się do Głębokiego. Krótko przedtem miał miejsce taki wypadek: do rzeki Świlica wpadł i przewrócił się samochód z radzieckimi żołnierzami, w rezultacie czego utonęło dwunastu czerwonoarmistów.

Na obrzeżach miasta, próbując oderwać się od przeciwnika, resztki batalionu KOP „Podświle” ponownie przystąpiły do walki z nacierającymi jednostkami radzieckimi, tracąc kilku zabitych, rannych i jeńców.

Wiadomym jest, że z dzwonnicy berezweckiego klasztoru nacierającą Armię Czerwoną przez jakiś czas powstrzymywał ogień z polskiego karabinu maszynowego. Do naszych dni przechowała się kartka pocztowa z widokiem tego klasztoru, na odwrocie której jest notatka w języku rosyjskim: «С этой церкви во время Польской войны 1939 года, в сентябре месяце, нас обстреляли из пулемёта польские паны. После мы их уничтожили. Веселов С.В., участник похода» . W tłumaczeniu: "Z tego kościoła w czasie polskiej wojny w 1939 r. we wrześniu, ostrzelali nas z karabinu maszynowego polscy panowie. Potem unieszkodliwiliśmy ich. Wiesiełow S.W., członek kampanii”. Nazwiska tych polskich żołnierzy nie są znane. Domyślam się, że najprawdopodobniej pochodzili oni z batalionu „Podświle” lub ze sztabowego plutonu pułku.

Dowództwo pułku nie miało rezerw, a zatem nie było w stanie zrobić nic, aby batalionowi pomóc. Biorąc pod uwagę ogromną przewagę liczebną wroga, ppłk Jan Światkowski wydał wszystkim jednostkom pułku rozkaz odwrotu w kierunku granicy z Łotwą, na trasie Mosarz - Widze - Brasław. 17. września 1939 roku, około godziny 19., do pułkowej kolumny sztabowej w Mosarzu dołączyły grupy żołnierzy ze strażnic Batalionu «Łużki» (m-ra Franciszeka Benrota). Po połączeniu się, 18. i 19. września, żołnierze szli w kierunku Łotwy. Rankiem 20. września (lub 19) większość jednostek pułku dotarła do państwowej granicy w okolicach Turmontu i przeszła na terytorium sąsiedniego państwa. Rozproszone, pojedyncze jednostki pułku, wycofując się od granicy, w dniach 20. - 22.09.1939r., podejmowały samodzielne walki z Armią Czerwoną.

Muszę powiedzieć, że ten temat jest nadal słabo poznany i opracowany. W polskich źródłach informacji jest mało i często są one bardzo kontrowersyjne. Wiadomo, że jakieś małe polskie jednostki 19.09.1939r.walczyły z Sowietami w pobliżu Drui.

Od 20. do 22. września 1939 roku resztki Pułku „Głębokie” przekroczyły granicę łotewską i zostały tam internowane.

Półbrygada ON „Dzisna” płk. Dypl. E. Perkowicza o godz. 5.00 została zaalarmowana przez kpt. C. Chodźkę. O godz. 11.00 ppłk Światkowski poinformował, iż pod naciskiem wroga oddziały KOP rozpoczęły odwrót na Brasław (i, częściowo, na Postawy). Szef sztabu półbrygady nakazał dowódcy batalionu ON „Postawy” kpt. Józefowi Caderowi odmarsz do Wilna, w celu dołączenia do wojsk broniących tego miasta. Batalion ON "Brasław", wraz ze sztabem półbrygady "Dzisna", przeniósł się do Łotwy. Ale z niektórych innych źródeł wynika, że batalion ON "Brasław", dowodzony przez kapitana Eugeniusza Tokarskiego, w rejonie jeziora Dzisna przekroczył granicę z Litwą. Dowódca półbrygady, płk Perkowicz, łotewską granicę przeszedł razem z grupą oficerów wywiadu, którzy w przeddzień przybyli z Wilna.

Płk Edward Perkowicz to nasz rodak. Przed wojną mieszkał w osadzie Stary Dwór, na Postawszczyźnie. W 1941 roku ochotniczo wstąpił do polskiego wojska gen. Władysława Andersa i walczył na froncie zachodnim.

Los batalionu ON „Postawy” był inny, patrz: http://postawyiokolice.blogspot.com/2011/08/batalion-obrony-narodowej-postawy.html

Część oficerów pułku KOP "Głębokie", który trafili do rosyjskiej niewoli, została osadzona w obozie NKWD w Ostaszkowie. Ten obóz jeniecki został zlokalizowany na południowy zachód od Tweru (wtedy: Kalinin), na wyspie "Stołbny" (jezioro Seliger), dziesięć kilometrów od Ostaszkowa, na terenie byłego klasztoru prawosławnego "Niłowa pustyń".

Jeńcy mieszkali w nieogrzewanych zabudowaniach. Nawet w budynku administracji było tak zimno, że sami enkawudziści "pracowali" w płaszczach. W ciemnym i wilgotnym budynku cerkwi wybudowano trzypiętrowe prycze. W innych pomieszczeniach ich zupełnie nie było i ludzie tam spali na zimnej podłodze. Na czele obozu w Ostaszkowie stał major P. F. Borysowiec, komisarz – starszy „politruk” Jurasow. Działał tu specjalny oddział łagru, który „ujawnił” jakieś wymyślone „kontrrewolucyjne” organizacje wśród polskich jeńców wojennych.

Niektóre rosyjskie źródła podają, że oficerów i podoficerów KOP, z różnych pułków, w tym łagrze mogło być siedemdziesięciu – osiemdziesięciu. Byli tam także oficerowie armii, policjanci (do marca 1940r.) i inni polscy obywatele. W kwietniu i na początku maja 1940 roku prawie wszyscy więźniowie zostali rozstrzelani.

Niektórzy badacze twierdzą, że miało to miejsce w pobliżu stacji kolejowej Bołogoje. W innych źródłach jako miejsce rozstrzelania podawane są okolice wsi Miednoje, w pobliżu Kalinina (Twer). Tam, w lesie, na przełomie kwietnia i maja 1940 roku, zostały wykonane jakieś prace ziemne, do których były używane koparki. Prawdopodobnie kopano rowy, aby pochować w nich zwłoki.

Latem 1940 roku wojska radzieckie wkroczyły do Łotwy i przebywających tam internowanych polskich funkcjonariuszy straży granicznej (jak również innych żołnierzy i oficerów WP) umieszczono w obozach i więzieniach NKWD. W 1941 roku, na podstawie umowy międzyrządowej między ZSRR a polskim rządem w Londynie, tych jeńców objęła amnestia. Większość z nich ochotniczo wstąpiła do szeregów Wojska Polskiego tworzonego przez generała W. Andersa na terenie ZSRR. Później walczyli oni z Niemcami na froncie zachodnim jako członkowie Armii Brytyjskiej (2. Korpus Polski).
    • Jeśli ktoś z gości bloga posiada zdjęcia przedstawiające pułk KOP „Głębokie”, to bardzo proszę przysłać ich skany (kopie), żeby umieścić je pod tym tekstem. Z góry dziękuję.
    Czwarty w pierwszym rzędzie – Stanisław Kuraszewicz, wójt gminy Prozorki, pierwszy w pierwszym rzędzie – Florian Łagosz, sekretarz gminy. W centrum siedzi nieznany oficer (kapitan) z pułku K.O.P. «Głębokie», prawdopodobnie z batalionu «Podświle». Inne osoby też nie są znane. Zdjęcie wykonane w Podświlu pow. dziśneńskiego (sąsiedni z postawskim) na Wileńszczyźnie. Skan zdjęcia przesłał p. Grzegorz Benecki, serdecznie dziękuję.


    Stefan Pałczyński, we wrześniu 1939 r. dowódca strażnicy "Kamienny Wóz" pułku K.O.P. «Głębokie» (imię Paweł w artykulie podano błędnie), ur. w 1909 r. w Krakowie. Kopię zdjęcia przesłał p. Krzysztof Burski. Serdecznie dziękuję.


    Stefan Pałczyński, we wrześniu 1939 r. dowódca strażnicy "Kamienny Wóz" pułku K.O.P. «Głębokie» (imię Paweł w artykulie podano błędnie), ur. w 1909 r. w Krakowie. Kopię zdjęcia przesłał p. Krzysztof Burski. Serdecznie dziękuję.


    Granica polsko-radziecka. Patrol żołnierzy z Pułku KOP "Głębokie" nad lewym brzegiem Dźwiny. Zdjęcie z NAC 
    Podpułkownik Jan Światkowski (1936). W sierpniu  – wrześniu 1939r. dowódca Pułku KOP „Głębokie”. Urodził się 25.1.1893r. w Tuszowie Narodowym koło Mielca, woj. Podkarpackie, syn Mateusza i Agnieszki z domu Malec. Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.
    Jan Światkowski był wybitnym i zasłużonym oficerem - kochał wojsko i wiernie służył Polsce. Był uczestnikiem trzech wojen. Po wojnie polsko – bolszewickiej służył w 23. pp we Włodzimierzu Wołyńskim jako dowódca kompanii, a następnie batalionu. 1.1.1928 r. został awansowany do stopnia majora. W 1934 r. został dowódcą batalionu KOP „Rokitno” na Polesiu. W 1936 r. awansował do stopnia podpułkownika i otrzymał przeniesienie do Suwałk, jako dowódca tamtejszego batalionu KOP „Suwałki”, a następnie w grudniu 1937 r. do Głębokiego na Wileńszczyżnie jako zastępca dowódcy Pułku KOP „Głębokie”. Tuż przed wojną został mianowany na stanowisko dowódcy pułku. 20. (lub 19) 9.1939r. wraz z kilkunastoma żołnierzami przekroczył granicę z Łotwą i został internowany. Po zajęciu Łotwy przez Armię Czerwoną w 1940r. aresztowany NKWD i skazany na 10 lat łagrów. Został wywieziony na daleką pułnoc, gdzie pracował jako „lesorub” przy wyrębie tajgi. Skrajnie wycięczonego uratowało od śmierci podpisanie układu Sikorski – Majski. Uwolniony od łagru, wstąpił do armii W. Andersa i opuścił ZSRR podając się na Bliski Wschód. Podczas tej służby był między innymi Komendantem Jerozolimy. Jego życiorys znajduje się w kilku publikacjach książkowych. Był  żonaty z Józefą Jakubianiec ze Święcian  - z siostrą słynnego oficera Polskiego Wywiadu Alfonsa Jakubiańca.
    Jan Światkowski w stopniu majora podczas służby w 23. pp we Włodzimierzu Wołyńskim. Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.
    Jan i Józefa Światkowscy, 14.02.1926r. Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.
    Jan Światkowski z dziećmi: Wandą i Lechem. Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.

    Ćwiczenia na poligonie. Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.
    Jan Światkowski wśród oficerów (w środku 2 rzędu od góry) podczas służby w 23. pp we Włodzimierzu Wołyńskim (1925r.). Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.
    Jan Światkowski - siedzi w samym środku (podczas służby w 23. pp we Włodzimierzu Wołyńskim). Kopiję zdjęcia udostępnił p. Kazimierz Tarapata. Serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Kopię dokumentu udostępił p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.

    Towarzyskie zawody kajakowe Polskiej (najprawdopodobniej z pułku KOP Głębokie) i Łotewskiej Straży Granicznej w pobliżu miasteczka Słobodka brasławskiego powiatu. Zdjęcie z lat 30-ch XX wieku. (Z białoruskiej strony internetowej Westki info).
    Od prawej stoi Józef Cieślik, sierżant Wojska Polskiego z Pułku KOP "Głębokie", prawdopodobnie z batalionu "Podświle". Służył na strażnicy "Kamienny Wóz". Fotografia wykonana między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Żołnierze WP i kadra podoficerska pułku KOP "Głębokie", najprawdopodobniej z batalionu "Podświle". W środku stoi żona sierżanta Jóżefa Cieślika - Maria Cieślik wraz z synem Stanisławem. Od prawej stoi sierżant Józef Cieślik. Fotografia wykonana nieopodal strażnicy "Kamienny Wóz" między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Żołnierze WP (kadra podoficerska), prawdopodobnie z batalionu KOP "Podświle", wraz z żonami i dziećmi, świętują Boże Narodzenie. Od lewej siedzi żona sierżanta Józefa Cieślika - Maria Cieślik. Fotografia wykonana między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Kadra podoficerska pułku KOP "Głębokie", najprawdopodobniej z batalionu "Podświle". Fotografia wykonana nieopodal strażnicy "Kamienny Wóz" między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Żołnierze WP (podoficerowie) z Pułku KOP "Głębokie", prawdopodobnie z batalionu "Podświle", wraz z żonami i dziećmi. Fotografia wykonana nieopodal strażnicy "Kamienny Wóz" między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Żona podoficera WP z Pułku KOP "Głębokie", wraz z dziećmi. Fotografia wykonana nieopodal strażnicy "Kamienny Wóz" między 1935 a 1939r. Kopię zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Od lewej siedzi Maria Cieślik, żona sierżanta WP z Pułku KOP "Głębokie" Józefa Cieślika, z synem Zbigniewem. Fotografia wykonana między 1935 a 1939r. Kopię Zdjęcia przesłał p. Jarosław Cieślik, serdecznie dziękuję.
    Głębokie i Berezwiecz na polskiej mapie sztabowej z1937 r. W Berezwieczu meścił się sztab Pułku KOP Głębokie

    Granica polsko-łotewska na odcinku pułku KOP Głębokie. Spotkanie polskiego i łotewskiego oficerów w łotewskiej strażnicy. Zdjęcie z lat 30-ch XX wieku, ze ztrony internetowej istprawda.ru
                     

                                                        Marsz Korpusu Ochrony Pogranicza.

    Głębokie na mapie wileńskiego województwa.
    Budynek dowództwa batalionu "Podświle" z pułku KOP "Głębokie".
    Strażnica pułku KOP Głębokie w okolicach Podświla. Zdjęcie z NAC.
    Strażnica Pułku KOP „Głębokie” w Ćwiecinie. Zdjęcie sprzed 1939r. (z NAC).
    Żołnierze WP z Batalionu KOP „Łużki” świętują Boże Narodzenie. Zdjęcie z lat trzydziestych XX wieku.
    Zdjęcie przesłał anonimowy czytelnik „radekos”. Serdecznie dziękuję.
    Z dzwonnicy tego (berezweckiego) klasztoru  nacierającą Armię Czerwoną przez jakiś czas powstrzymywał ogień z polskiego karabinu maszynowego. Zdjęcie z lat 30-ch.
    Nagrobek na mogile Pawła Pałczyńskiego.
    Ksiądz poświęca  krzyż i pamiątkową tablicę umieszczoną przy podmurówce byłej strażnicy „Kamienny Wóz”. Białoruś, rejon (powiat) Głębokie. Zdjęcie z 2011 r.

    4 komentarze:

    1. Dziękuję za wspaniały artykuł! Dowiedziałem się sporo ciekawych rzeczy! Jeszcze raz dziękuję za tę ważną garść informacji na temat dziejów naszej Małej Ojczyzny!

      OdpowiedzUsuń
    2. Mój dziadek służył w szwadronie Druja, właśnie się o tym dowiedziałam. Niestety dziadek już od dawna nie żyje. Poszukuję informacji na temat tego szwadronu i losów ludzi w nim służących. Proszę o kontakt.

      OdpowiedzUsuń
    3. Właśnie się dowiedziałem, gdzie i jak zginął starszy brat mojej babci, śp. plutonowy Stefan Pałczyński. Jestem w szoku, bo są to dla mnie i mojej rodziny nieznane informacje...Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by pamięć o tych dzielnych żołnierzach przetrwała do naszych czasów. Pozdrawiam, Krzysztof (cyna07małpao2.pl)

      OdpowiedzUsuń
    4. Drogie panie i panowie!

      Zawsze interesowal sie historia swojej rodzinnej wsi Podswile. Szczegolnie bardzo ciekawy okres 1924 - 1939 roku, czas, kiedy miesci KOP "Podswile". Mamy jeszcze kilka budynkow z tego okresu, w szczegolnosci dom zbudowany w 1935 roku dla polskich oficerow i dowodcow, ktorych wlasciciel teraz jestem:
      https://img-fotki.yandex.ru/get/3308/46429048.1d/0_d6099_8be4af5a_orig
      https://img-fotki.yandex.ru/get/3914/46429048.1d/0_d6096_85271d4b_orig
      w czasach sowieckich nie znajdowal sie szpital i urzad pocztowy w 90 lat do prywatyzacji moich rodzicow.
      Znalazlem kilka informacji w Internecie na ten okres, na przyklad (http://kresy-arch.livejournal.com/5003.html), ale nigdy nie byl w stanie dowiedziec sie, kto tam mieszkal. Ciekawe byloby zobaczyc to na zdjeciach z tego okresu.
      Dlatego prosze was, aby wyslac mi zadnych informacji, z gory dzieki.

      OdpowiedzUsuń