1 cze 2012

Rok 1812 na Litwie

W tym roku mija 200. rocznica nieudanego pochodu Napoleona na Rosję. Dla naszych przodków, Polaków i Litwinów, była to szansa na odzyskanie utraconej blisko dwadzieścia  lat wcześniej niepodległości i odrodzenie wspólnego państwa - Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Taką obietnicę, choć z pewnymi zastrzeżeniami, złożył w każdym razie Napoleon.
 

Wielki syn polskiej ziemi – Adam Mickiewicz – w „Panu Tadeuszu” tak opisywał nastroje panujące w Wielkim Księstwie Litewskim w przededniu wojny:
„O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju,
Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju!
O wiosno, kto cię widział, jak byłaś kwitnąca
Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca,
Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna!
Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna!
Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,
Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu”.
Jak się okazało, nadzieje te nigdy nie miały się spełnić. Ale zacznijmy od początku.

U podłoża wojny 1812 roku tkwił konflikt między imperatorami Francji i Rosji. Napoleon domagał się, aby Rosja przyłączyła się do kontynentalnej blokady Anglii. Car Aleksander I nie chciał w tym uczestniczyć. Co więcej, podniósł cło na francuskie towary. Dlatego też można sądzić, że pochód Napoleona na Rosję był przede wszystkim kampanią przeciw sojuszowi rosyjsko-angielskiemu. Marszałek Murat, król Neapolu, miał powiedzieć „Na Dźwinie i Dnieprze bijemy nie tylko Rosjan, ale i Anglików”.

Rosja była z kolei niezadowolona z faktu, że Francja, wbrew postanowieniom traktatu pokojowego z Tylży, rozmieściła swoje garnizony w Prusach, tuż przy granicy Imperium Rosyjskiego. Niemałe znaczenie miała też osobista niechęć Napoleona do rosyjskiego cara. W kręgu bliskich znajomych Napoleon miał nazywać Aleksandra I „ojcobójcą”. Była to aluzja do udziału Aleksandra w spisku, celem którego było zgładzenie jego ojca - Pawła I.

O tym, że atak Francuzów jest nieunikniony, Rosjanie wiedzieli już w 1811 roku. Zaczęli się więc do niego przygotowywać. Plan carskich generałów pierwotnie zakładał prowadzenie działań ofensywnych, w związku z czym składy amunicji zostały rozmieszczone przy samej granicy. Na zachodnim brzegu Dźwiny rozpoczęto budowę tzw. „obozu w Dryssie”, gdzie miała stacjonować armia rosyjska. Tam właśnie miało dojść do walnej bitwy z Francuzami. Do prac przy budowie obozu ściągnięto tysiące chłopów. Później jednak, pod wpływem rosyjskiego głównodowodzącego, gen. Barclay’a de Tolly, car zmienił koncepcję. Podjęto decyzję o prowadzeniu działań obronnych mających zmylić przeciwnika. Jak pokazał czas, właśnie ten plan zgubił Wielką Armię. Stał się też jednak osobistą tragedią jego twórcy.

Dodać należy, że nie wszyscy historycy wierzą w istnienie planu Barclay’a zakładającego celowe cofanie się wojsk rosyjskich w głąb Rosji. Uważają, że innego wyjścia zwyczajnie nie było. Jeden z pierwszych historyków wojny 1812 roku, rosyjski generał Michajłowski-Danilewski, w latach trzydziestych XIX w. pisał, że to, co się stało „nie było efektem wcześniej podjętych decyzji, a jedynie konsekwencją pewnych okoliczności”.

Funkcjonują też jednak inne opinie. Jeszcze w 1807 roku, będac na leczeniu w Konigsbergu po bitwie pod Pruską Iławą, w rozmowie z niemieckim historykiem Niburem, Barclay miał powiedzieć, że w przypadku wejścia Francuzów do Rosji „wyprowadziłby armię pod Moskwę, a nawet zgotował Napoleonowi nad Wołgą drugą Połtawę”. Rzeczywiście w tym samym czasie poinformował o swoim planie cara, z którym rozmawiał przez cztery godziny.  Jednak w 1812 roku, po utracie Smoleńska, wielu osobom w Petersburgu zaczęły puszczać nerwy. Na Barclay’a naciskał zarówno car jak i oficerowie oraz opinia publiczna. Barclay zaczął szukać miejsca do rozegrania głównego starcia z Francuzami.

Wówczas jednak pojawił się Kutuzow, który zastąpił gen. Barclay’a na stanowisku głównodowodzącego. „I wygodne pozycje pod Gżatskiem zostały zamienione na niewygodne pod Borodinem” – tak napisano w amerykańskiej encyklopedii.  Kutuzow bez najmniejszych wyrzutów sumienia obarczył Barclay’a winą za upadek Moskwy: „nie doszłoby do tego, gdybyśmy nie stracili Smoleńska”, pisał on w liście do cara. W efekcie w 1812 roku Barclay de Tolly stał się najmniej popularnym człowiekiem w Rosji, mimo że, moim zdaniem, to właśnie Barclay, a nie Kutuzow, wniósł decydujący wkład w zwycięstwo.

Wiosną 1812 roku dowództwo rosyjskie zaczęło przerzucać wojska na zachód. 9. marca z Sankt-Petersburga wymaszerowała Gwardia. Komendantem 9. kompanii 3. batalionu Pułku Siemionowskiego był kpt. Paweł Puszczyn (przyjaciel Aleksandra Puszkina). Pamiętnik prowadzony przez niego podczas całej kampanii wojennej stał się jednym z bardziej interesujących dokumentów tego okresu. Nie brak w nim zapisów poświęconych ludziom i miejscowościom współczesnej północno-zachodniej Białorusi. Od kwietnia do 15. czerwca 1812r. Pułk Siemionowski stacjonował w wioskach dzisiejszego rejonu (powiatu) postawskiego. Oderwijmy się na chwilę od wojny i zajrzyjmy do pamiętnika Puszczyna:

„21. kwietnia 1812 roku. Niedziela. Wielkanoc. W tych dniach w Polsce ciągle jedzą. Stół cały czas jest nakryty. Siadają do stołu o zwykłej porze po to tylko, żeby zjeść trochę zupy”.

„30. kwietnia 1812r. Wczoraj widziałem w Komajach [18 km od Postaw] katolicki kościół, zbudowany w czasach Gedymina trzysta dziewięćdziesiąt siedem lat temu. Ściany z cegły, niezwykłej grubości. Kaplica kościelna zbudowana czterdzieści lat temu ze środków hrabiów Sulistrowskich. Obraz Św. Jana i portret Gedymina zachowały się od samego początku. Obraz jest w lepszym stanie niż portret. Podziemia kościelne używane jako sklepy [sklepienia, mogiły] dla członków rodu hrabiów Sulistrowskich, widać nawet kości zmarłych”.

„1. maja 1812r. Pogoda cudowna. Cały dzień spacerowałem. Miejscowość bardzo malownicza. Po drugiej stronie jeziora widać miasteczko Postawy”.

„5. maja 1812r. Niedziela. Trubeccy wyjechali do Święcian, a ja do Postaw. W miasteczku jest szkoła dla stu  uczniów, oraz kwadratowy plac zabudowany sklepikami. Handel, jak mi się  zdaje, idzie słabo, ale dyrektor szkoły twierdzi, że 9. maja będzie jarmark, i wtedy zobaczę, jak wszystko się zmieni. Zaprosił mnie na ten dzień do siebie na obiad....”.

„19. maja 1812 r. Udałem się do miasteczka Komaje. Zaszedłem do Żadowskiego. Zaprowadził mnie do piwnic znajdujących się pod podwórzem przy domu mieszkalnym. Sklepienia z cegły. W sklepieniach z rzadka rozmieszczone są otwory, które wpuszczają niewiele światła. Zapewniano mnie, że niegdyś te piwnice służyły jako więzienie…”

Teraz wróćmy do wydarzeń wiosny 1812 roku. Jak już wspomniałem, dowództwo rosyjskie ściągało wojska na zachodnią granicę. W rejonie Kowno-Grodno stacjonowała I Armia dowodzona przez samego Michaiła Andreasa Barclay de Tolly (127 000 żołnierzy). Dalej, nieco na południu, pozycje zajęła armia księcia Piotra Bagrationa (45 - 50 000 żołnierzy) i dalej III Armia gen. Aleksandra Tormasowa (46 000 żołnierzy). W Mołdawii stanął korpus gen. Pawła Cziganowa (55 000 żołnierzy). W Finlandii stacjonował korpus gen. Steingella (19 000 żołnierzy). Kierunek ryski obstawiał korpus gen. Essena (18 000 żołnierzy). Rosja dysponowała jeszcze czterema korpusami rezerwowymi stacjonującymi w głębi kraju. Liczebność nieregularnych wojsk kozackich sięgała 110 000 lekkiej kawalerii, ale w walkach udział brało jedynie ok. 20 - 30 000.

Armia Napoleona liczyła około 450 000 żołnierzy i oficerów, przy czym Francuzi stanowili zaledwie połowę. W pochodzie na Rosję uczestniczyli także Niemcy, Włosi, Holendrzy, Hiszpanie, Polacy i inni (byli tu przedstawiciele około dwudziestu narodowości). Zaraz po Francuzach najliczniejszą grupę stanowili Polacy (z Księstwa Warszawskiego), nieco ponad 100 000 osób. Całkowicie polski był tylko V korpus pod dowództwem księcia Poniatowskiego oraz dywizja Dąbrowskiego. Pozostali żołnierze rozmieszczeni byli w pułkach francuskich.

Dla mieszkańców dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego Rosjanie byli obcymi, którzy odebrali im wolność i pozbawili państwa. Aby nie dopuścić do mobilizacji na tych terytoriach, władze rosyjskie już kilka lat wcześniej zaczęły przeprowadzać pobór rekrutów, wcielając w ten sposób do armii rosyjskiej około 130 000 ludzi. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy takie działania przyniosły efekty. Faktem jest, że w 1812. dezercja Polaków i Litwinów (Białorusinów) z armii rosyjskiej była zjawiskiem masowym. Przykład tego znajdujemy w  pamiętniku Pawła Puszczina. 20. czerwca 1812r. napisał tak: „...nasz korpus wyruszył o godzinie czwartej trzydzieści rano. Mój unteroficer zameldował mi, że trzej polscy żołnierze zdezerterowali”. Podobnych zapisów w pamiętniku jest kilka i to wszystko wypadki dezercji tylko z jednej kompanii.

W 1869 roku gazeta „Permskie Wieści Gubernialne” (Nr 20-21) donosiła: „lato 1812 roku było naznaczone różnego rodzaju zjawiskami nadprzyrodzonymi, szczególne znaczenie miało pojawienie się na zachodzie ogromnej komety”. Prosty lud odebrał to jako widomy znak nadciągającej wojny. I nie pomylił się.

Wieczorem 11. (23.) czerwca 1812., nad Niemnem, około trzech wiorst od Kowna, oddział lejbgwardii pułku kozackiego zauważył podejrzane poruszenie na przeciwległym brzegu rzeki. Gdy się ściemniło, na łodziach i tratwach przeprawiła się kompania francuskich saperów. Doszło do starcia z Kozakami, w wyniku którego ci ostatni musieli się wycofać. Około 6. rano 12. (24.) czerwca wojska francuskie weszły do Kowna.

Rosyjski car znajdował się wówczas w Wilnie. W mieście znajdowała  się wtedy  kwatera główna I rosyjskiej armii. Podczas balu u Beningsena poinformowano cara o wtargnięciu Francuzów. Unikając starcia, Rosjanie pospiesznie zaczęli wycofywać się w kierunku Święcian, a stamtąd mieli udać się do obozu w Dryssie. Car opuścił Wilno wraz ze swoją armią. Razem z bratem – wielkim księciem Konstantym – udali się do Święcian, a potem przez Postawy do miasteczka Widze ( powiat brasławski).

16. (28.) czerwca 1812 r.
Francuzi zajęli Wilno. Miejscowa ludność witała Wielką Armię jako wybawców od rosyjskiej okupacji. Młode kobiety obrzucały żołnierzy kwiatami, a stateczne damy gościły ich chlebem i mlekiem. Na terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego przybycie Napoleona było wyczekiwane chyba jeszcze bardziej niż w Warszawie. Oto jak opisywał tamte wydarzenia ich naoczny świadek, M. Baliński: „Owej nocy (w wigilię wejścia Francuzów) prawie nikt z mieszkańców miasta nie zmrużył oka. Zgasiwszy ogień i zamknąwszy okna, przy blasku gwiazd i księżyca, wszyscy śledzili poczynania wojsk rosyjskich. Rankiem  co odważniejsi byli już na Pohulance, pragnąc zobaczyć Napoleona, a wokół niego – swoich rodaków…”. O 12.  Napoleon wszedł do Wilna witany przez tłumy jak zbawca, który odbuduje dawne państwo. W tym samym czasie w Warszawie odczytano manifest o powołaniu Królestwa Polskiego i ponownym połączeniu dwóch części dawnej Rzeczypospolitej.

Pierwszym pułkiem, który wkroczył do stolicy byłego Wielkiego Księstwa, był 8. Pułk  Kawalerii Polskiej dowodzony przez księcia Dominika Radziwiłła. Niewątpliwie był to jeden z bardziej podniosłych momentów w historii Wilna, a zarazem dobre posunięcie taktyczne ze strony Napoleona, który misję wyzwolenia miasta spod władzy rosyjskiej powierzył potomkowi książąt litewskich. Niektórzy oczekiwali, że Napoleon obwoła się królem Polski. W jednym z listów do swego ministra Agara, król neapolitański (i marszałek Francji) Joachim Murat pisał: „w przededniu zajęcia polskich ziem można było zakładać, że Napoleon ogłosi się królem Polski. Sam ośmieliłem się mu to zaproponować”. Jednak, z sobie tylko wiadomych względów, Napoleon tego nie uczynił.

W mińskim (Białoruś) wydawnictwie Wiktora Hursika niedawno została wydana bardzo ciekawa ilustrowana książka «Часовая мінская газета» (“Tymczasowa Gazeta Mińska”), która opowiada o dyslokacji na terenie miasta w 1812r. francuskich wojsk. W wywiadzie dla „БелаПАН”  W. Hursik opowiadał, że do książki włączono (w tłumaczeniu z polskiego) dwadzieścia pięć numerów gazety wydawanej w Mińsku wtedy, gdy stacjonowały tam jednostki francuskiej armii.  W Rosji były już opublikowane książki, które zawierały cytaty z materiałów z tych gazet. „Ale nigdy Rosjanie nie cytowali  artykułu z pierwszego numeru „Tymczasowej Gazety Mińskiej”,  który mówi o tym, jak uroczyście napoleońskie wojsko, chlebem i solą, witali mieszkańcy Mińska w ten radosny dla nich dzień 8. lipca (starego stylu) 1812 roku. Gazeta zawiera nazwiska dwudziestu mieszkańców byłego WKL, kawalerów najwyższej nagrody Francji - Orderu Honorowego Legionu, którzy otrzymali to odznaczenie za bohaterstwo na polach walk przeciwko Rosji. Tam także mówi się o pieniężnych i innych darowiznach mieszkańców miasta Mińsk dla francuskiego wojska – wyzwoliciela. W tamtych czasach w miaście znajdował  się wielki garnizon ze szpitalami i magazynami”, powiedział W. Hursik.

Imperator Francji zatrzymał się w Wilnie na dwadzieścia dni, aby ustanowić rząd tymczasowy w Księstwie Litewskim. Wyjedzie stąd za swoją nacierającą armią dopiero 16. lipca. Z rozkazu Napoleona powołano Komisję Rządową Litwy, w skład której weszło siedmiu powszechnie szanowanych mieszkańców Księstwa. Jej wpływy rozciągały się na gubernie wileńską, mińską, grodzieńską i białostocką. Należy zauważyć, że w okresie działań wojennych, prawa i obowiązki Komisji były dość ograniczone. Sprowadzały się głównie do zbierania prowiantu i furażu dla armii, organizowaniu w Wilnie gwardii municypalnej i żandarmerii litewskiej. W każdym powiecie zaplanowano utworzenie jednej kompanii żandarmerii o liczebności stu siedmiu ludzi. Na oficerów i podoficerów wyznaczano przedstawicieli miejscowej szlachty. Reprezentantem władz francuskich na Litwie był komisarz Binion.

Komisja zarządzała pobór darowizn dla armii. Nie jest tajemnicą, że księżna Radziwiłł podarowała trzydzieści beczek mąki, dwie beczki kaszy, dziesięć wołów i dwanaście baranów. Jednak zebranych środków było zdecydowanie za mało. Postanowiono więc, że w mocy pozostaną obowiązki nałożone na chłopów jeszcze za rządów Rosjan. Z każdego gospodarstwa zbierano po dwa pudy siana i słomy, po pięć kilogramów grochu, dziewięćdziesiąt kilogramów owsa i jęczmienia. Spotkało się to z niezadowoleniem ze strony chłopów, którzy mieli nadzieję jeśli nie na całkowite zniesienie danin, to przynajmniej na ich obniżenie. Niezadowolenie to pogłębiał fakt, że lato 1812 roku zapowiadało się na deszczowe, a co za tym idzie – nieurodzajne.

5. lipca Napoleon wydał dekret o utworzeniu sił zbrojnych Litwy. Rozpoczęto formowanie dziewięciu pułków. Tylko w powiecie święciańskim, do którego w tamtych czasach należała także połowa dzisiejszego rejonu postawskiego, zostało zmobilizowanych około tysięcy mężczyzn. Do końca września pułki były skompletowane. Ułański pułk gwardii składał się wyłącznie ze szlachty. W innych oddziałach szlachta zajmowała stanowiska oficerskie. Część ludzi została wcielona do pułków francuskich (129. Pułk Liniowy, 2. Pułk Illiryjski...).

Do formującej się armii przyłączyli się również właściciele Postaw, bracia Tyzenhauzowie. Starszy z nich, Rudolf, z własnych funduszy sformował w Wilnie konno-artyleryjską kompanię, a młodszy – Konstanty – stanął na czele 19. Pułku Piechoty. Wybiegając nieco w przyszłość dodam, że po porażce Francuzów, Konstanty, dosłużywszy się stopnia pułkownika, osiadł w centralnej Francji, a z czasem przeniósł się do Niemiec. Za udział w kampanii przeciwko Rosji groziła mu konfiskata majątku i zsyłka na Sybir. Gdy 12. grudnia 1812 r. Aleksander I ogłosił amnestię dla Polaków z guberni zachodnich, którzy przeszli na stronę Napoleona i ogłosił „wszechmiłosierne przebaczenie, oddające wszystko wiecznemu zapomnieniu i głębokiemu milczeniu”, Konstanty Tyzenhauz wrócił do Ojczyzny w 1814 roku i zamieszkał w swoim majątku w Postawach.

2. lipca 1812 r.
Król Neapolu, marszałek Francji, Joachim Murat, dowodzący kawalerią, przypuścił atak na Święciany, gdzie znajdowała się I Armia Barclay’a de Tolly.

3. lipca 1812 r.
Gen. Montbrun wygnał z miasta Rosjan, którzy przez Postawy wycofali się do miasteczka Widze (powiat brasławski). Murat umieścił w Święcianach swoją tymczasową kwaterę główną.

4. lipca 1812 r.
Niezadowolony z zaistniałej sytuacji car Aleksander I nocą opuścił Widze.

5. lipca 1812 r.
Niedaleko miasteczka Widze konnica Murata atakowała rosyjską ariergardę. Bitwa kawalerii trwała od 18. do 22. godziny. Francuzi wzięli do niewoli dwustu pięćdziesięciu Rosjan, których pod konwojem wysłali do Wilna. W liście do swego ministra finansów J. Murat pisał: „5. lipca odrzuciłem dziesięć tysięcy kawalerii przeciwnika za niewielką rzeczkę Dzisna, przed Widzami. Nieprzyjaciel w tej bitwie poniósł duże straty. Nasze straty małe. Zdrowie moje bardzo dobre”. 
Tego dnia francuska I Dywizja gen. Morana (z 3. Korpusu marszałka Davout’a) zajęła Postawy. (24. czerwca 1812 r. gen. Charles Antoine Moran jako pierwszy przedostał się na prawy brzeg Niemna, otwierając tym samym kampanię rosyjską).

9. lipca 1812 r.
Rankiem, około 9.00, konnica Murata weszła do Widz (powiat brasławski). Wieczorem Murat wysłał do Napoleona raport, w którym informował, że delegacja miejscowych mieszkańców nalega na utworzenie tymczasowego zarządu administracyjnego zgodnie z dekretem imperatora, podpisanym w Wilnie 1. lipca 1812r. Następnego dnia dywizja lekkiej kawalerii gen. Sebastianiego zajęła Brasław. W przededniu brasławczanie z wrogością odprowadzali wzrokiem wycofujące się w pośpiechu kolumny wojsk rosyjskich. Z ich pamięci jeszcze nie były skasowane wspomnienia o 1794 roku, kiedy w miasteczku  odbył się  bój pomiędzy powstańcami i oddziałem wojsk rosyjskich. Po tej bitwie Rosjanie spalili Brasław. Z Brasławia gen. Sebastiani skierował brygadę Saint Genis na Belmont  (teraz Achremowce w powiecie brasławskim Białorusi.                                                                                                                    
11. lipca 1812 r.
Marszałek Murat donosił Napoleonowi, że Rosjanie wrogo odnoszą się do Polaków za ich przychylność wobec Francuzów i gotowi są zniszczyć wszystko „ogniem i mieczem”, byle ich ukarać. Sęk w tym, że kiedy Francuzi zajmowali miasta i miasteczka byłego Księstwa Litewskiego, powszechnie dochodziło do uroczystych spotkań, podczas których ogłaszano powstanie nowego ustroju. Ludność miejscowa witała Francuzów jako wyzwolicieli spod ucisku rosyjskiego.

12. lipca 1812r.
Murat, wyruszając z Widz do Opsy (powiat brasławski), meldował raportem Napoleonowi o tym, że główne siły rosyjskiej armii skoncentrowały się koło Dryssy. Powiadomił także imperatora, że ma zamiar umieścić swoją główną kwaterę w Belmoncie, w pobliżu Brasławia. W ten sam dzień chłop-Polak, który wcześniej pod przymusem Rosjan pracował przy budowie wojskowego umocnionego obozu w Dryssie, poinformował Murata o tym, że wszystkie fortyfikacyjne umocnenia wybudowane są tam w trzech liniach, i że w obozie na pozycjach stoi sto armat, a przez rzekę Dźwinę wybudowano trzy pontonowe mosty, po których Rosjanie przeprawiają się na prawy brzeg rzeki.

15. lipca 1812r.
Rankiem tego dnia  oddziały generałów Sebastianiego i Saint Genis, po drodze z Brasławia do Druji, stoczyły nieudaną bitwę z Rosjanami. Francuzi stracili trzystu ludzi zabitych i rannych. Generał Saint Genis został wzięty do niewoli. Do Francji wrócił dopiero po dwóch latach. Z rosyjskiej strony w tej bitwie uczestniczyły oddziały gen. Jakowa Kulniewa z korpusu gen. Wittgenstaina.

Na wojskowej radzie w Dryssie car Aleksander zdecydował wycofywać się w kierunku Witebska, gdzie miał nadzieję na połączenie z II Armią gen. Piotra Bagrationa. Od tego momentu wycofywanie się w głab kraju i połączenie armii stało się głównym celem Rosjan.

16. lipca 1812r.  
O godzinie 22. Napoleon nareszcie wyjechał z Wilna do Święcian. Jechał całą noc i przybył do miasteczka następnego dnia, 17.07.1812r., a o godzinie 22.00 imperator wyjechał ze Święcian. Przebywając w drodze całą noc, Napoleon przejechał przez Postawy o godzinie 3.30 i o 12.30 18. lipca przybył do Głębokiego.

19. lipca 1812 r.
Wieczorem Joachim Murat opuścił Belmont (Achremowce). Opowieść o jego pobycie na brasławszczyźnie nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o jego miłosnych przygodach. W Belmoncie neapolitański król zakochał się w miejscowej piękności - Konstancji Plater. Romans rozwijał się, a fakt, że Murat był w związku małżeńskim z siostrą Napoleona, nie stanowił przeszkody.... We francuskich archiwach znaleziono poematy, napisane w Belmoncie ręką neapolitańskiego króla. Pierwsza zwrotka naczyna się od słów: „Jeden moment w Belmoncie przymusza mnie zapamiętać Bellon...”

P.S. Wkrótce miało dojść do bitew pod Mirem, Witebskiem, Smoleńskiem i Borodino…, ale to już inna historia. Kampania wojenna przeciwko Rosji zakończyła się fiaskiem, a mieszkańcy dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego na długie lata pogrążyli się w mroku rosyjskiej, a później sowieckiej, okupacji. Kilkakrotnie (1830, 1863) nasi przodkowie podejmowali próby walki o niepodległość. Tysiące patriotów zginęło w walce, zginęło zamęczonych w więzieniach, było powieszonych lub zesłanych na Sybir. Kto wie, może gdyby Napoleon zwyciężył w tej wojnie, to dziś żylibyśmy w zjednoczonym polsko-białorusko-litewskim państwie? 


Król neapolitański i marszałek Francji Joachim Murat.
Genarał Charles Antoine Moran, dowódca 1-j dywizji, która 5 lipca 1812r. zajęła Postawy.
Mieszkaniec Postaw, Pułkownik Konstanty Tyzenhauz, dowódca 19 litewskiego pułku w armii Napoleona.