7 gru 2011

Dzieciństwo spędził w Postawach.

Znakomity Polski aktor Zygmunt Kęstowicz przyszedł na świat 24 stycznia 1921 roku w miejscowości Szaki na Litwie, niepodal Kowna. Wkrótce po jego urodzeniu rodzice wyjechali do miasteczka Postawy na wileńszczyźnie. Dzieciństwo Zygmunt spędził w Postawach, gdzie jego ojciec Józef miał własną aptekę. W wywiadzie dla Telewizji Polskiej wspominał, że będąc dzieckiem "siedział na kolanach Marszałka Józefa Pilsudskiego".

W latach 1940-1945 Zygmunt występował na scenie teatru Komedii Lutnia w Wilnie. W 1945 roku pociągiem repatriacyjnym z Wilna przyjechał do Białegostoku, gdzie przez dwa lata występował w Teatrze Miejskim. Po dwóch sezonach, które tu spędził przeniósł się do Krakowa gdzie rozpoczął współpracę z Teatrem Kameralnym T.U.R. i Dramatycznym.

W 1950 roku z Krakowa przeniósł się do Warszawy, gdzie wstepował na scenach wielu teatrów w tym: Polskiego (1950-1952), Narodowego (1952-1956), Ludowego (1952-1957), Komedia (1957-1960), Polskiego (1960-1962), Klasycznego (1962-1965), Polskiego (1965-1966), Dramatycznego (1966-1985), Ochoty (1985-1990). Zdobył wykształcenie aktorskie, zdając egzamin eksternistyczny w 1946 roku.

W latach 60. wcielił się w postać Stefana Jabłońskiego w radiowym słuchowisku "W Jezioranach". Za swoją pracę był wielokrotnie nagradzany. W 1976 roku otrzymał "Złoty ekran" za udział w telewizyjnym programie "Pora na Telesfora". W 1995 roku marszałkowie Sejmu i Senatu uhonorowali artystę Orderem Wdzięczności Społecznej za pracę w słuchowisku "W Jezioranach". Wielu telewidzów zapamiętało go z programu dla dzieci "Piątek z Pankracym".

Przez ostatnie dziesięć lat grał nestora rodu Lubiczów w jednym z najpopularniejszych polskich seriali telewizyjnych "Klan". Był Kawalerem Orderu Uśmiechu oraz członkiem Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Zygmunt Kęstowicz zmarł w wieku 86 lat. Został pochowany 21 marca 2007 na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Zygmunt Kęstowicz

Kopię tego listu przesłała p. Z.Krawczyk. Serdecznie dziękuję.


21 lis 2011

Znakomity rodak.

Bronisław Rutkowski urodził się 27.II.1898r. we wsi Komaje, na Wileńszczyżnie (dziś na terenie Postawskiego rejonu Białorusi, 18 km od Postaw). Został ochrzczony w komajskim kościele Św. Jana Chrzciciela. Proboszczem kościoła w tamtych latach (1889-1899) był ks. Jan Dauksza. W tym samym kościele, w dzieciństwie, uczył się gry na organach.

Później Bronisław Rutkowski został znakomitym polskim organistą, pedagogiem i publicystą muzycznym, dyrygentem i kompozytorem. Studiował w konserwatorium w Petersburgu (Rosja), w uniwersytecie w Wilnie oraz w latach 1921–1924 w konserwatorium w Warszawie: grę organową u J. Surzyńskiego, teorię muzyki u R. Statkowskiego i dyrygenturę u H. Melcera. W latach 1924–1926 odbył studia uzupełniające u L.Vierne’a w Paryżu; w okresie 1926–1939 prowadził klasę organów w konserwatorium w Warszawie.

W roku 1946 został profesorem, a od 1953r. rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie. Był jednym z założycieli Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Muzyki oraz Towarzystwa Wydawniczego Muzyki Polskiej w Warszawie. Redagował czasopisma: „Muzyka Polska”, „Gazeta Muzyczna” i w latach 1957-1959 „Ruch Muzyczny”. Jest autorem opracowań utworów muzyki dawnej i ludowej.

W okresie okupacji prowadził Sekcję Muzyczną przy Wydziale Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. Był uczestnikiem powstania warszawskiego. Po wojnie profesor (w latach 1955-1964 rektor) Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie (obecnie Akademii Muzycznej), wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim i kierownik artystyczny Filharmonii Krakowskiej (1955-1956).

Uczniami Bronisława Rutkowskiego byli m.in. Joachim Grubich, Feliks Rączkowski i Tadeusz Paciorkiewicz. Za swoją działalność został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1958) oraz Nagrodą Artystyczną m. Krakowa (1960). Zmarł 1.6.1964r. w Lipsku przy grobie Jana Sebastiana Bacha w kościele Św. Tomasza, pełniąc funkcję jurora Międzynarodowego Konkursu Bachowskiego. 

Kościół Jana Chrzciciela we wsi Komaje. Rysunek z "Tygodnika Ilustrowanego" z 1878r.
Bronisław Rutkowski. Zdjęcie przedwojenne.
Wieś Komaje na polskiej przedwojennej mapie.
Białoruś. Kościół Jana Chrzciciela w Komajach.




































1 lis 2011

Osadnicy wojskowi: prawda i mity


Jesienią 1939 roku tysiące oficerów Wojska Polskiego, pracowników administracji państwowej oraz funkcjonariuszy policji zostało wrzuconych do stalinowskich więzień i łagrów. W nowym 1940 roku organy NKWD kontynuowały „oczyszczanie” zajętych wschodnich województw byłej Polski z „niegodnych” z ich punktu widzenia kategorii obywateli.

10 lutego 1940 roku, przy mrozie ponad -30 stopni, rozpoczęto deportację rodzin leśników i osadników z zachodnich rejonów Białorusi i Ukraiy (w tym z byłego postawskiego powiatu). NKWD przez dwa miesiące skrupulatnie przygotowywało tę operację. Jeszcze 5 grudnia 1939 roku Rada Komisarzy Ludowych ZSRR wydała dyrektywę o zbieraniu informacji o stanie majątkowym wspomnianych kategorii obywateli. Na terenie nowoutworzonych zachodnio-białoruskich obwodów zarejestrowano 8 tysięcy gospodarstw, należących do osadników wojskowych i leśników.

Zamieszkiwało w nich 45 409 osób. Również w grudniu 1939 roku przywódca BSSR Pantelejmon Ponomarenko informował Józefa Stalina, że gospodarstwa osadników to prawdziwa „żyła złota" dla władzy radzieckiej. Według jego informacji każda osada wojskowa miała 3-4 i więcej koni, 5-10 krów, ogromne zapasy zboża i sprzęty gospodarcze. Pierwszy sekretarz CK KPB wspomniał też, że w prawie każdym gospodarstwie znajdował się rower lub motocykl, co dla człowieka radzieckiego było niesamowitym luksusem.

Kierownik Głównego Urzędu Gospodarczego NKWD ZSRR Komisarz Bezpieczeństwa Państwowego 3. rangi Kobułow meldował Ł.Berii o przebiegu operacji wysiedlania osadników i leśniczych. Oto kilka fragmentów jego raportu: „Niniejszym melduje, że operacja usunięcia osadników została rozpoczęta dzisiaj o 7:00 rano, zarówno w byłej Ukrainie Zachodniej, jak i w byłej Białorusi Zachodniej. Jak informuje tow. Canawa (Komisarz Narodowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) Białoruskiej SSR, Ławrentij Canawa), operacja do tej pory przebiegała dobrze, jedynie w dwóch przypadkach osadnicy wyrazili sprzeciw przy pomocy broni białej. Ofiar nie ma. Zarówno na Ukrainę, jak i na Białoruś dostarczono wystarczającą liczbę eszelonów i operacja ma zabezpieczony transport. Operację nieznacznie utrudnia 30 stopniowy mróz na Białorusi; stwierdzono pojedyncze przypadki odmrożeń u żołnierzy. O dalszym przebiegu operacji tow. Mierkułow i tow. Canawa będą informować telefonicznie”.

Nietrudno sobie wyobrazić, co się działo z dziećmi i osobami starszymi, oczekującymi w wagonach towarowych w takim mrozie całymi godzinami, a nieraz i dniami na odjazd pociągu. W jednym z raportów z 13 lutego 1940 r. Ł.Canawa meldował Ławrentijowi Berii, że: „Z powodu braku parowozów osiem pociągów z osadnikami i leśnikami drugą dobę stoi na zapasowych torach stacji Królewszczyzna, Mołodeczno i Baranowicze” (Białoruś). I to przy ponad 30 stopniowym mrozie!!!

I w tych chłodniach, w wagonach śmierci, zamarzali nasi rodacy, mieszkańcy byłych województw: wileńskiego i nowogródzkiego. Dla wielu z nich ta podróż była ostatnią w życiu. NKWD i milicja zabierały ludzi całymi rodzinami, włączając obłożnie chorych i dzieci, i ludzie ci masowo umierali jeszcze w drodze, nie wytrzymując zimna i braku pomocy medycznej. Niektórzy zginą już na zsyłce w wyniku katorżniczej pracy i nieludzkich warunków życia.

Oto kilka wspomnień z tego strasznego dnia: „Pewnej lutowej nocy 1940 roku zastukano do naszych drzwi. Funkcjonariusze NKWD przeszukali dom, zebrali wszystkie dokumenty i kazali siadać do sani. Niby że jedziemy na przesłuchanie. Jak się okazało, zawieźli nas do obwodu archangielskiego...”.

A oto co opowiedziała E. Olisewicz, córka osadnika z osady Horbów, zachodnia Ukraina: „Wstałam o 6 rano i zaczęłam zbierać się do szkoły. Do szkoły wybierał się również mój młodszy braciszek Darek. Rodzice od dawna byli na nogach. Ojciec karmił zwierząt w stodole, mama krzątała się po kuchni, szykowała dla nas śniadanie. Po porannej toalecie zasiedliśmy do stołu, nie przeczuwając niczego złego. Na zewnątrz było zimno, i do szkoły pojechaliśmy na nartach... Gdy już byliśmy na ganku szkoły, zobaczyliśmy biegnącego za nami kuzyna Romkę. Machał rękami i krzyczał: „wracajcie szybko do domu, wywożą nas”. Biegniemy z powrotem. Widzę, że przed naszym domem stoi kilka par sani.

Otwieramy drzwi i wbiegamy do środka. Zastajemy straszny obraz. Nasz tato stoi pod ścianą z rękami do góry, a dwóch żołnierzy NKWD celuje do niego z karabinów. W domu wszystko powywracane do góry nogami. Podarte papiery, na podłodze porozrzucane fotografie. Dookoła pełno odłamków naczyń i wyrzuconych z szafy ubrań. Gdyby nie widok ojca, to można by było pomyśleć, że przez nasz dom przeszedł żywioł, huragan. Mama płacze, a młodsza siostrzyczka stoi pokornie z zapłakaną twarzą, podczas gdy moskal próbuje założyć jej palto. Dookoła dzieje się coś niewyobrażalnego, hałas, krzyki w różnych językach, bieganina.

Mieszkańcy wsi wynoszą coś z domu i układają na saniach, a niektórzy korzystając z okazji po prostu kradną. Dają nam jedynie 10 minut na spakowanie się. Pozostali osadnicy z okolicznych osad już na nas czekają w saniach na zewnątrz. 10 minut mija szybko, i my również siedzimy w saniach. Oczami pełnymi łez patrzę na oddalający się dom rodzinny, na naszą ojczystą i tak ukochaną ziemię, na tych sąsiadów, którzy ze łzami w oczach przyszli się z nami pożegnać, i na tych, którzy przyszli nas okraść. Serce przepełnia niewypowiedziany ból...”.

Zupełnie nietypowy przypadek miał miejsce w wiosce Falewicze, na terenie byłego powiatu postawskiego. Grupa operacyjna NKWD przybyła tu, by zabrać rodzinę Stanisława Rusaka. Na miejscu okazało się, że ojciec rodziny skrył się na sąsiedniej Litwie, wtedy jeszcze niepodległej. W Falewiczach została jego żona i trójka dzieci. Najmłodsze dziecko nie miało jeszcze roku.

Wtedy okupanci postanowili zabrać chociażby ich. Dowiedzieli się o tym mieszkańcy wioski i zbiegi się przed dom. Ludzie nie pozwolili funkcjonariuszom NKWD wywieźć swoich sąsiadów. Pomimo groźby użycia broni, ci odjechali z niczym. Starszy syn Stanisława, Józef Rusak, w niedawnym wywiadzie dla Polskiego Radia z wdzięcznością wspominał ten wyczyn swoich sąsiadów, mieszkańców Falewicz.

Dlaczego represje dotknęły osadników, tych prostych ciężko pracujących chłopów? O ile leśników można, z wielką biedą, uznać za przedstawicieli pionu władzy państwowej, to co do tego mieli osadnicy? Po pierwsze, stalinowskie represje dotknęły praktycznie wszystkich klas i narodowości. A po drugie Stalin, jak każdy dyktator, był człowiekiem pamiętliwym i mściwym. Nie zapomniał, ani tym bardziej nie wybaczył Polakom klęski, odniesionej przez bolszewików w polsko-radzieckiej wojnie 1919-1921 r. To była jego zemsta na uczestnikach tej wojny, zemsta prymitywna i okrutna.

Gdy w końcu listopada 1918 roku przegrane Niemcy rozpoczęły wyprowadzanie swoich wojsk z Białorusi i Ukrainy, Armia Czerwona rozpoczęła swój marsz na Zachód, od razu przejmując opuszczane tereny. Lew Trocki (Lejba Bronstein) tak określił cele bolszewików: „Przez Kijów prowadzi krótka droga, łącząca z rewolucją austrowęgierską, a przez Psków i Wilno przechodzi droga, bezpośrednio prowadząca do rewolucji w Niemczech". Młode państwo polskie, które dopiero co odrodziło się po ponad 100 latach niewoli, stanowiło dla bolszewików zaporę, oddzielającą ich od Zachodniej Europy.

Gdy oddziały rewolucyjne ruszyły na zachód, w obronie Ojczyzny stanęły setki tysięcy ochotników, wstępujących w szeregi regularnej armii. Państwa zawsze nagradzały żołnierzy, którzy zasłużyli się na wojnie. Polska nie była wyjątkiem. Na froncie wschodnim wciąż trwały walki, a rząd już zatroszczył się o swoich obrońców. 17.12.1920 r. przyjęto dwie ustawy. Pierwsza dotyczyła wywłaszczenia obywateli niektórych kategorii (byli członkowie armii carskiej, carscy urzędnicy, oficerowie...). W końcu przodkowie tych ludzi w pewnym okresie bezprawnie otrzymali ziemie, skonfiskowane od powstańców z lat 1794, 1830-1831 i 1863-1864. Ta sama ustawa ograniczała wielkość własności ziemskich. Oswobodzona ziemia trafiała do państwa. Druga ustawa określała kategorię wojskowych, która otrzymywała prawo do bezpłatnych ziem, a także precyzowała procedury ich przekazania.

Nie będę wnikać w szczegóły, ale powiem, że na ziemię mogli pretendować inwalidzi wojenni, mający zasługi na froncie, a także ochotnicy-frontowcy (z pewnymi wyjątkami). Wielkość większości ziem wynosiła od 12 do 18 ha, i nie mogła przekraczać 45 ha. Do tego osadnik otrzymywał niewielką sumę pieniędzy (zwrot kosztów przeniesienia) na zagospodarowanie się. Z rozwiązanych oddziałów wojskowych przydzielano konia. Do tego należało się drewno (około 80 metrów sześciennych) do celów budowlanych. Otrzymane ziemie należało zagospodarować w ciągu 3 lat. Nie wolno ich było ani sprzedać, ani przekazać spadkobiercom wcześniej, niż po upływie 25 lat. Najczęściej osadnik zastawał pustkę. Trzeba było zakasać rękawy, zacząć wszystko od zera, budować dom i budynki gospodarcze, sadzić drzewa owocowe, sprawić sobie bydło. Ogólnie: pracować od świtu do zmierzchu, obficie nasączając ziemię swoim potem.

Były przypadki, gdy weterani odmawiali przyjęcia ziemi. Najczęściej zdarzało się to na Ukrainie, gdzie miejscowa ludność wrogo odnosiła się do Polaków. Niekiedy ziemi zrzekali się wychodźcy z zachodnich regionów kraju, uzasadniając to tym, że nie chcą przenosić się w słabo rozwinięte rejony. W niektórych wypadkach oficerom na ich wniosek zamiast ziemi można było zaproponować posadę urzędnika w aparacie państwowym. Nie wszyscy chcieli i umieli pracować na ziemi.

Łącznie na terytorium województwa wileńskiego pojawiło się 320-350 osad, z czego około 55-60 na terenie powiatu postawskiego. Jeśli na początku XX wieku głównym wytwórcą produktów rolnych na wileńszczyźnie były folwarki ziemskie, o tyle w latach 30. pierwsze miejsce zajęły właśnie osady. Ich właściciele okazali się być nie tylko dzielnymi żołnierzami, ale i pracowitymi i zręcznymi rolnikami.

Za czasów Związku Radzieckiego powstało kilka mitów o osadnikach, niemających nic wspólnego z rzeczywistością. Wymysły te przetrwały do dzisiaj i są podtrzymywane przez niektórych współczesnych rosyjskojęzycznych historyków i publicystów, ale też i przez filistrów. Piszą, na przykład, że „Osadnikami byli jedynie wychodźcy z „rdzennie” polskich ziem”. W rzeczywistości było inaczej. Według niektórych źródeł, do 25-30% osadników to byli miejscowi mieszkańcy, tj. wychodźcy z ziem zachodniej Białorusi, Litwy i zachodniej Ukrainy. Przecież, gdy zaczęła się wojna polsko-radziecka, dziesiątki tysięcy miejscowych Polaków (i nie tylko) wstępowały ochotniczo do armii.

Zgodnie z ustawą oni również otrzymali prawo do ziemi. Nie zawsze przydział znajdował się w tym powiecie, czy nawet województwie, z którego pochodzili ci ludzie, ale w każdym razie można ich uważać za miejscowych mieszkańców. Oto dwa przykłady: były osadnik Kajetan Rożnowski urodził się na terenie dzisiejszego rejony dokszyckiego (Białoruś), a osadę „Nowopole” otrzymał w postawskim (Białoruś). Osadnik Nikodem Garbiński urodził się w Komajach, około postaw, a przydział ziemski (osadę) otrzymał na terytorium dzisiejszego rejonu miadziołskiego (Białoruś). Takich przykładów są tysiące.

Jeszcze inny mit głosi, jakoby „głównym celem osadnictwa była polonizacja ziem białoruskich i ukraińskich”. W rzeczywistości polskie władze, przyjmując tę ustawę, kierowały się przede wszystkim zupełnie innymi względami. Po pierwsze chodziło o nagrodzenie zasłużonych żołnierzy i oficerów. Po drugie, danie zajęcia (pracy) ogromnej liczbie zdemobilizowanych ludzi, którzy z pewnością powiększyliby liczbę bezrobotnych, gdyż przemysł (po dwóch wojnach) leżał w gruzach.

I, po trzecie, chodziło o wzmocnienie czynnika polskiego na wschodzie kraju. W ciągu ponad 100 letniej rosyjskiej okupacji, Polacy i Białorusini niejednokrotnie wzniecali tam powstania (1794, 1830-1831, 1863-1864), walczyli o niepodległość. Powstańców wieszano, rozstrzeliwano, a całe tysiące, zakute w kajdany, zsyłano na Syberię, a ich ziemię i majątek konfiskowano. Na miejsce tych nieszczęśników, w ramach polityki rusyfikacji, carska władza przesiedlała lojalną ludność z guberni wschodnich, ofiarowywała odebrane ziemie swoim urzędnikom wojskowym i cywilnym z zamiarem zmienienia struktury etnicznej ludności. Dlatego, z polskiej strony, była to jedynie próba przywrócenia „status quo”.

Mit o polonizacji zachodniej Białorusi stworzyli komuniści w czasach radzieckich. Powtarza się go do dzisiaj z dwóch powodów. Po pierwsze, by ukryć masową rusyfikację. A po drugie, by zasiać nienawiść między dwoma narodami – polskim i białoruskim.

W październiku 1939 roku 1 sekretarz CK KPB Pantelejmon Ponomarenko pisał do Stalina: „...cała ludność zachodniej Białorusi mówi pięknie po białorusku". I to po 20 latach „polonizacji” i „polskiej okupacji”! Czy można tę wypowiedź Ponomarenko odnieść do dzisiejszej sytuacji w kraju? Maślę, że nie.

Polskie osadnictwo na terenie byłego powiatu postawskiego

Według danych z dostępnych w Polsce archiwów, wspomnień pisanych i ustnych, w powiecie Postawy istniało (do radzieckiej okupacji 17.09.1939r.) ok. 55-60 osad, w których żyło ponad 200 osadników (w tym 43 osadników bez przydziału do konkretnej osady). Chodzi tu o osadników wojskowych i cywilnych, którzy na mocy ustaw sejmowych, po wojnie polsko – bolszewickiej, dostali ziemię i osiedli w przyznanych im za udział w wojnie osadach - najczęściej zupełnie nie zagospodarowanych, pochodzących z dużych majątków rozparcelowanych na te potrzeby.

W powiecie Postawy:
1. Osada: Antonowo - 8 osadników
2. Boryskowszczyzna - 4
3. Chodasy - 1
4. Czerniaty - 8
5. Daniłówka - 7
6. Dołża - 17.
7. Gozdawa - 5
8. Kalita - 3
9. Karolinowo - 5
10. Korzyść - 4
11. Kraśniany - 1
12. Kuropol - 15
13. Mariampol - 4
14. Nadjezierze -7
15. Nowopole - 4
16. Pławuczy Most - 2
17. Różanpol - 1
18. Rubież - 3
19. Siwce Łagodne - 5
20. Smycz - 8
21. Sowczyn - 11
22. Stachowskie - 2
23. Stary Dwór - 8
24. Szymkowszczyzna - 6
25. Telesze - 1
26. Uzła - 15
27. Koroniec - 4
28. Żelazowszczyzna - 2
29. Żołnierowszczyzna - 3
30. Janowo - ?
31. Polce -?
32. Bojarszczyzna-?

Żródło: "Osadnicy wojskowi Kresów Wschodnich w osadach województwa wileńskiego", zeszyt nr 4, wyd. Stowarzyszenie Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich, Warszawa 2005 r., a także wspomnienia byłych mieszkańców powiatu postawskiego.

W edług danych ze strony internetowej "Radzima.net" , w powiecie postawskim istniało jeszcze 26 osad. Są to:
  1. Borowe
  2. Hatówki
  3. Uzła wielka
  4. Adamkowo
  5. Kurdy
  6. Woroniec
  7. Krynica
  8. Korczak
  9. Marcinówka
  10. Woropajewo
  11. Ośinówka
  12. Paszkowo
  13. Pietrowszczyzna
  14. Romanowszczyzna
  15. Walerianowo
  16. Wincentowo
  17. Zaostrowie
  18. Zośno
  19. Hurtowo
  20. Świły
  21. Birwita
  22. Brzozówka
  23. Klenina
  24. Kozły
  25. Nanos
  26. Narucie 
Jeśli ktoś z odwiedzających mój blog ma informacje o jakichkolwiek jeszcze osadach, które istniały na terenie powiatu postawskiego, proszę napisać na mój e-mail.

Tematy powiązane: lista osadników powiatu postawskiego http://postawyiokolice.blogspot.com/2012/10/lista-osadnikow-powiatu-postawy.html


    20 paź 2011

    Parafia Zadziewie

    «Kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, drewniany, był założony i uposażony w Zadziewiu w 1620 r. przez sufragana wileńskiego Abrahama Wojnę. W 1760 r. kościół ten został odbudowany i uposażony przez bp. Tomasza Zienkowicza, fundusz kościoła stanowił folwark Zahacz z wioskami Duki i Litwinki. Kościół murowany powstał z ofiar parafian w 1911 r. Parafia zadziewska obchodziła szczególnie dwa święta: św. Trójcy oraz Przemienienie Pańskie. Podczas trwania tych świąt można było uzyskać 40 dniowy odpust przyznany przez papieża Klemensa XIII».  Źródło: «Kronika kościoła parafialnego w Zadziewiu, J. Kurczewski».

    Parafialny kościół w podpostawskiej wsi Zadziewie do naszych dni nie zachował się. W latach 1948-1950 zniszczyli go (rozebrali) sowieci. Pozostała po nim tylko pamięć. Jeśli ktoś z czytelników blogu ma fotografię zadziewskiego kościoła, to bardzo proszę przysłać mi jej skan, żebym umieścił ją pod tym tekstem. Z opowiadania mojej mamy wiem, że był to „drewniany, bardzo piękny kościół, stojący na wzgórzu, w pobliżu malowniczego Jeziora Zadziewskiego”.

    Dnia 30 maja 1929 r., podczas swojej podróży inspekcyjnej, wojewoda wileński Władysław Raczkiewicz wziął udział w uroczystem nabożeństwie i procesji z okazji święta Bożego Ciała w Zadziewiu. Nabożeństwo odprawił ks. proboszcz Pieślak.

    Jesienią 1940 roku proboszczem parafii Zadziewie został ks. Jan Laska. Parafię Zadziewie ks. Laska bardzo mile wspominał. Mówił, że była to parafia „czysto katolicka i polska”. Liczyła około 4000 wiernych, bardzo oddanych kościołowi, ofiarnych i patriotycznych Polaków. Od strony zachodniej graniczyła z parafią w powiatowych Postawach, od których oddzielało ją długie Jezioro Zadziewskie. Przepracował tu ponad trzy lata, koniec okupacji sowieckiej, a następnie lata niemieckiej, które były bardzo ciężkie również dla duchowieństwa dekanatu Nadwilejskiego. 4. lipca 1942.r. został rozstrzelany w Berezweczu, (koło Głębokiego) wraz z innymi czterema kapłanami, dziekan z Postaw, ks. Bolesław Maciejewski.

    Obowiązki proboszcza przejął wówczas dotychczasowy wikariusz, ks. Aleksander Grabowski, który w czasie kolędy w pierwszych dniach stycznia 1944. r. dowiedział się, że na plebanię przybyli Niemcy, aby go aresztować. Schronił się wówczas u ks. Laski, w Zadziewiu. Ten zawiózł go do swego parafianina Holaka, mieszkającego na kolonii wsi Daszki. Gdy wrócił z tej wyprawy, został powiadomiony, że żandarmi niemieccy jadą po niego.

    Goniec z Postaw przyjechał saniami przez zamarznięte Jezioro Zadziewskie, gdy tymczasem Niemcy jechali dookoła jeziora. W ostatniej chwili zdążył wyjść z plebanii i schronić się tam, gdzie kilka godzin wcześniej ukrył ks. Grabowskiego. Piątego stycznia 1944r. obaj kapłani zostali umieszczeni w piątej brygadzie Armii Krajowej pod dowództwem "Łupaszki", Zygmunta Szendzielarza. Posługiwali duszpastersko i partyzantom i ludności okolicznych wiosek, w pobliżu których znajdował się oddział partyzancki.

    W początkach lutego ks. Laska przyjechał do Wilna. Spotkał się tu z dziekanem polowym ks. Aleksandrem Rynkiewiczem, który ks. Laskę powołał na kapelana VI Brygady AK dowodzonej przez Franciszka Koprowskiego ("Konar"). Ksiądz Laska przyjął pseudonim "Ksiądz Piotr". Duszpasterzował do początków lipca 1944 r., kiedy po zdobyciu Wilna przy udziale Armii Krajowej, wojska sowieckie aresztowały polskie dowództwo, a część żołnierzy AK uwięziły w Miednikach.

    Ksiądz Laska uniknął więzienia i na przełomie sierpnia i września 1944 r. objął parafię Sobakińce w dekanacie Wasiliskim. Pracował tu do wielkiego postu w 1946 r., kiedy to w obliczu zagrożenia aresztowaniem repatriował się do Polski. Za swój udział w działaniach Armii Krajowej został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Zmarł w Niemczech dnia 16 stycznia 2007 r. w wieku 97 lat.

    „Diecezja Wileńska, Parafia Zadziewie”. Opis z roku 1842.

    Abraham Wojna, biskup metoneński, sufragan wileński, wydzieliwszy z dóbr funduszowych tejże sufraganii, zwanych Zadziewie, położonych niegdyś w powiecie oszmiańskim, teraz w dwóch powiatach święciańskim i wilejskim, cząstkę na uposażenie kościoła parafialnego rzymskokatolickiego, erygował w Zadziewiu nową parafię. Wystawił drewniany kościół i mieszkanie dla proboszcza i uposażył je wieczyście przez wydany w roku 1620 funduszowy zapis. Kościół ten w roku 1765. konsekrował pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego Tomasz Zienkowicz, biskup ariopolitański, sufragan wileński.

    Świątynia mieści wewnątrz sześć ołtarzy, o staroświeckiej architekturze, ozdobionych snycerszczyzną. W wielkim umieszczony jest obraz Świętej Rodziny, przybrany srebrną szatą, u szczytu zaś ołtarza ustawiona jest statua św. Kazimierza, królewicza, powleczona pozłotą. W bocznych ołtarzach z kolei widnieją obrazy: Matki Boskiej Bolesnej, trzymającej na swoim łonie umarłego Chrystusa, św. Barbary, Przemienienia Pańskiego, okryty srebrną szatą, figura Chrystusa Ukrzyżowanego, figura Jezusa Nazareńskiego, a u góry obraz Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny, ozdobiony srebrną szatą. Zakrystia w srebro i inne potrzebne do świętych obrzędów sprzęty jest zaopatrzona dostatecznie.

    Bractwu pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej, wprowadzonemu do tego kościoła przywilejem Stolicy Apostolskiej, wydanym 7 maja 1765 roku, nadano szczególne odpusty. Nie posiadało ono jednak własnego uposażenia. Szkółka parafialna zapisem funduszowym miała nadane dwa place o łącznej powierzchni 15 morgów, lecz te proboszcz dzierżawił komuś innemu, a szkoła faktycznie nie powstała.

    Szpital miał własny dom, stary, w którym podczas wizyty mieszkało dwóch ubogich mężczyzn i dziesięć kobiet. Osoby te z powodu starości nie były już zdolne do pracy. Obligacji żadnych proboszcz nie realizował z racji zaginionego funduszowego zapisu, a stąd nieznajomości jego warunków.

    Kościół parafialny zadziewski położony jest w powiecie wilejskim, przy samej granicy ze święciańskim, oddalony od miasta diecezjalnego Mińska o dwadzieścia dwie mile, a od powiatowego, Wilejki, o jedenaście mil. Sąsiadują z nim następujące ościenne parafie: postawska leży w odległości sześciu wiorst, komajska w odległości czternastu, hoducicka podobnie i kobylnicka dwadzieścia jeden wiorst. Ludności wyznania rzymskokatolickiego, spisanej w 1842 roku, było 4654 osoby zamieszkałe w 386 domach.

    Fundusz ziemski składał się z dwóch folwarków: Zadziewia i Zahacia, do których należały dwie wioski i jeden zaścianek z 16 chatami włościańskimi. W czasie ostatniej rewizji zapisanych tu było 44 mężczyzn. Obszar ziemi funduszowej wynosił 11 włók, 13 morgów. Dochód roczny, zapisany w czasie wizyty metropolitalnej, wynosił rubli srebrnych 460. Plebania w odpowiednie do mieszkania i potrzeb gospodarskich budowle była wystarczająco zaopatrzona. Zabudowania te wystawione były na brzegu pięknego i dużego Jeziora Zadziewskiego, ozdobione dodatkowo trzema owocowymi ogrodami.

    Biblioteka funduszowa liczyła 58 tomów. W dniu Przemienia Pańskiego organizowany był w Zadziewiu jarmark, częstokroć gromadzący kilkanaście tysięcy ludzi. Kościół zadziewski zaliczony został do klasy IV. Proboszcz miał wypłacany ze skarbu roczny dochód w wysokości rubli srebrnych 275 i na swój użytek miał wydzieloną ziemię o powierzchni 30 dziesięcin.

    Niektórzy z księży Zadziewskiego kościoła:
    • 1784r. – ks. Wawrzyniec Ignacy Mąstowicz
    • 1853r. – ks. proboszcz Henryk Chocianowski, ks. wikary Stanisław Wilczewski
    • 1857r. – ks. proboszcz Wiktor Bychowiec
    • 1860r. – ks. Michał Olechnowicz
    • 1871r. – ks. proboszcz Wiktor Pirowicz (lub Birowicz)
    • 1901r. – ks. proboszcz Maciej Bugianis 
    • 1929r. – ks. proboszcz Pieślak
    • 193? – 1940r. – ks. proboszcz Piotr Węckiewicz
    • 1940 – 1944r. – ks. proboszcz Jan Laska. 

    Ruiny kościoła w Zadziewiu. Niemieckie zdjęcie z czasów I wojny światowej, wykonane najprawdopodobniej w 1916r. Parafialny kościół Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu koło Postaw został całkowicie zniszczony w czasie pierwszej wojny światowej, a na jego miejscu już w niepodległej Polsce w latach 20-tych został zbudowany nowy kościół z drewna.

    Ruiny kościoła w Zadziewiu. Zdjęcie z czasów I wojny światowej, wykonane najprawdopodobniej w 1916r. Parafialny kościół Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu koło Postaw, został całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię w czasie pierwszej wojny światowej, a na jego miejscu już w niepodległej Polsce w latach 20-tych został zbudowany nowy kościół z drewna.

    Stary drewniany kościół w Zadziewiu, początek XX wieku.  Zdjęcie z „Tygodnika Illustrowanego” (nr. 35 z 1911r.).
    Stary parafialny kościół Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu koło Postaw. Zdjęcie wykonane na początku XX wieku. Na iglicy kościoła jest widoczna prawosławna „cebula”. Po powstaniu styczniowym 1863r. kościół prawdopodobnie został przekazany na jakiś czas prawosławnym. Zdjęcie z białoruskiej strony internetowej „Radzima.org”.
    Pierwsza Komunia Św. Dzieci z księdzem parafii Zadziewie. W pierwszym rzędzie trzecia od lewej siedzi dziewczynka Jadzia, która w przyszłości zostanie moją mamą. Zdjęcie wykonane latem 1944. lub 1945r. koło kościoła w Zadziewiu. Z prawej strony widać ścianę tej świątyni.

    Ks. proboszcz kościoła w Zadziewiu (1940-1944) Jan Laska.

    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany tam w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.
    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany tam w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.
    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.
    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany tam w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.
    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany tam w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.
    Plan budowy murowanego parafialnego kościóła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który został pobudowany tam w 1911 roku. Podczas 1-j wojny światowej kościół był całkowicie zniszczony przez rosyjską artylerię. W okresie 2-j R.P. odbudowany z drewna.

    Plan drewnianego parafialnego kościoła Przemienienia Pańskiego w Zadziewiu, który funkcjonował tam do 1911 roku.



    Ten murowany kościół w Zadziewiu został całkowicie zniszczony w czasie pierwszej wojny światowej, a na jego miejscu w latach 20-tych XX wieku został zbudowany nowy kościół z drewna.

    Stronica z księgi Zadziewskiego kościoła z roku 1858.
    "Księga spowiadających się i przystępujących do komunii" kościoła w Zadziewiu z roku 1909.