12 maj 2022

Wielki rodak

"Chcemy Polski niepodległej, abyśmy tam mogli urządzić życie lepsze i sprawiedliwsze dla wszystkich". Dziś mija 87. rocznica śmierci Naczelnika Państwa, jednego z Ojców Niepodległej Polski, naszego wielkiego rodaka, honorowego obywatela miasta Postawy od 1929 roku, Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Nabożeństwo w dniu pogrzebu Marszałka Piłsudskiego w kościele w Postawach. Uroczystości pogrzebowe marszałka Józefa Piłsudskiego miały miejsce w Polsce w dniach 13–18 maja 1935 r.

5 mar 2022

Miasto Postawy i okolice na starych zdjęciach, część 4

 Powiązane posty:

Na tym kolorowym zdjęciu niemieccy samochody wojskowe Mercedes, stojące na placu Rynkowym w Postawach. Za nimi widoczne sukiennice (od lewej) i cerkiew prawosławna. 1941-1944.

Żołnierze niemieccy i cywile na Placu Rynkowym w Postawach podczas okupacji miasta 1941-1944.


Rodzina Rodowiczów. W Postawach rodzina Rodowiczów zamieszkiwała przy ul. Brasławskiej 18. Zdjęcie wykonane w Postawach w latach 30 ubiegłego wieku. Skan przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

Janina Rodowicz. Postawy, 1938 lub 1939 rok. Skan zdjęcia przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

W centrum zdjęcia stoi Janina Rodowicz. Postawy, 1938-1939 rok. Skan zdjęcia przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

Janina Rodowicz (po prawej stronie) z koleżankami. Postawy, wiosna 1939 roku. Skan zdjęcia przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

Janina Rodowicz (w centrum zdjęcia) z koleżankami. Postawy, wiosna 1939 roku. Skan zdjęcia przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

Janina Rodowicz (siedzi na krześle) z koleżankami. Postawy, 1938 rok. Skan zdjęcia przesłała Pani Danuta Skrzypecka. Serdecznie dziękuję.

Postawy, panorama miasta. Zdjęcie wykonane między rokiem 1935 a 1939.

 

Postawy, panorama miasta. Zdjęcie wykonane między rokiem 1925 a 1935. Skan przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.


Kozłowszczyzna, postawski powiat. Сzłąkowie kasy Stefczyka obok budynku Urzędu Gminy. Dwudziestolecie międzywojenne. Zdjęcie ze strony internetowej "В контакте".

Grupa policjantów z żonami i dziećmi na tle budynku Starostwa Powiatowego i Komendy Policji Państwowej w Postawach. W centrum siedzi komendant Ludwik Mańkiewcz (1898-1969). Zdjęcie zostało prawdopodobnie wykonane na początku lat 30. XX wieku. Skan przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.

Grupa policjantów z żonami i dziećmi na tle budynku Starostwa Powiatowego i Komendy Policji Powiatowej w Postawach. Wejście do Komendy Policji znajdowało się po prawej stronie (widoczny szyld nad drzwiami). Zdjęcie zostało prawdopodobnie wykonane na początku lat 30. XX wieku. Skan przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.

Szyld Komendy Policji Państwowej powiatu postawskiego. Fragment zdjęcia z ok.1930 r.



Zdjęcie grupowe obok budynku komitetu okręgowego Towarzystwa Kultura w Postawach. Lata międzywojenne.

Wystawa wyników konkursów przysposobienia rolniczego powiatu postawskiego. 18.11.1929. Skan zdjęcia przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.

Rynek w Postawach. Zdjęcie z około 1930-1939 r.

Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek, w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. 


Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. Fotografia z ok. 1921-1929 r.


Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. Foto Wojciech Budko, 1930-1939 r.

Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. Foto z około 1930-1939 r.

Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. Fotografia z ok. 1901-1914 r.


Budynek rynku, czyli tak zwane sukiennice, w Postawach. Handlowy budynek w którym znajdowały się kramy, najczęściej z suknem (stąd nazwa). Pobudowany w drugiej połowie XVIII wieku. Obecnie nie istnieje. Fotografia z ok. 1901-1914 r. Skan przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.

Budynek szkoły kawalerii w Postawach. Spłonął podczas I wojny światowej, obecnie nie istnieje. Skan zdjęcia przesłał Michael Makarevich z USA. Serdecznie dziękuję.

Nauczyciele i uczniowie szkoły podstawowej we wsi Szkirele powiatu postawskiego, 1937 rok. Ze strony internetowej "Поставский край в ч/б фото".

Uroczystości z okazji Dnia Konstytucji. Kozłowszczyzna, postawski powiat, 3 maja 1935 r.

Wieś Borodzino niedaleko Postaw. Niemiecka  Feldpostkarte z 1916 roku. Ze zbiorów W.Bohdanowa

Stacja kolejowa w Łyntupach. Zdjęcie z ok. 1934 roku.

Duniłowicze, dwór hr. Tyszkiewiczów. Zdjęcie wykonane podczas 1-j wojny światowej

Duniłowicze, dwur hr. Tyszkiewiczów. Zdjęcie wykonane podczas 1-j wojny światowej

Duniłowicze, dworek-łamus. Rok 1934

Plac im. J.Piłsudskiego (dawniej Rynkowy) w Postawach od strony ulicy Bronisława Pierackiego (dawniej Łuczajska), lato 1939 r.

Manifestacja religijna w Postawach podczas I wojny światowej. Zdjęcie z około 1917 roku.

Olechniszki. Brama wejściowa na cmentarz. Rok 1917.

Plac im. J.Piłsudskiego (dawniej Rynkowy) w Postawach od strony ulicy Bronisława Pierackiego (dawniej Łuczajska), lato 1939 r.



15 lut 2022

Na nieludzką ziemię

W lutym 1940 roku rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków na północ Rosji i na Sybir, przeprowadzona przez NKWD. Przy silnym mrozie 10 lutego moskiewscy "wyzwoliciele" w bydlęcych wagonach zaczęli wywozić ludność wschodnich wojewódstw Polski (w tym z powiatu postawskiego). 

Deportowano wtedy łącznie ok. 140 tys. polskich obywateli – wywieziono ich do Kraju Krasnojarskiego, Komi, a także obwodów: archangielskiego, swierdłowskiego oraz irkuckiego. Wśród deportowanych były głównie rodziny urzędników, wojskowych, pracowników służby leśnej i kolei ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski. 

Wielu z nich umarło już w drodze, tysiące nigdy nie wróciły do kraju. Ci, którzy przeżyli transport, byli skazani na niewolniczą pracę, m.in. przy wyrębie lasów i budowie linii kolejowych. Codziennie toczyli walkę o przetrwanie w sowieckich obozach, w których, poza mrozem, więźniom dawały się we znaki głód, choroby, a także stosujący represje sowieccy strażnicy.

Władze ZSRS traktowały wywózki nie tylko jako formę walki z wrogami politycznymi, czy tak zwanymi "wrogami ludu", ale także jako element eksterminacji polskich elit, a przede wszystkim możliwość wykorzystania tysięcy osób jako bezpłatnej siły roboczej, faktycznie jako niewolników.

Historia byłych więźniów obozów stalinowskich trudna i bolesna, nie może być zapomniana, bo jak pisał Adam Mickiewicz: "Jeśli zapomnę o Nich, Ty, Boże zapomnij o mnie." 

P.S. Posty powiązane: https://postawyiokolice.blogspot.com/2011/06/lista-mieszkancow-byego-postawskiego.html

https://postawyiokolice.blogspot.com/2011/11/polskie-osadnictwo-na-terenie-byego.html 

26 paź 2021

Mieczysław Lisiewicz na Postawszczyźnie

Mieczysław Lisiewicz urodził się 28 stycznia 1887 r. we Lwowie. Oficer lotnictwa – obserwator w 6 pułku lotniczym. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Pisarz, poeta, dziennikarz, literat i kierownik lwowskich teatrów miejskich. Autor wielu książek, sztuk scenicznych i wierszy. Na emigracji wojennej – oficer do zleceń MSW (Paryż), adiutant sztabowy gen. Władysława Sikorskiego, a następnie w dowództwie Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. 

Zmarł 2 września 1975 r. w Londynie. Pozostawił ogromny dorobek pisarski, wzbogacający polską literaturę; m.in. "Gdzie goręcej biją serca", "Z pamiętnych dni", "Wspomnienia adiutanta", "Kroniki Naroczańskie". Ostatnia są rzadką książką, na pewno mało znaną w Polsce.

Na Postawszczyźnie, w schronisku turystycznym Towarzystwa Miłośników Jeziora Narocz, Lisiewicz odpoczywał w przededniu wybuchu II wojny światowej. Właścicielem schroniska był Józef Sutocki, bliski przyjaciel Lisiewicza. W wyżej wspomnianej książce "Kroniki Naroczańskie" Mieczysław Lisiewicz pisze:

"Było to w sierpniu 1939 roku. W całej Polsce panowała od dwóch miesięcy niesamowita susza. Także nad Naroczem nie było kropli deszczu. Jezioro zaczęło gwałtownie opadać i coraz to nowe łochy piasków osuszało czerwone słońce przyproszone pyłem posuchy. Trawy pozbawione rosy zżułkły, zżułkniał las. Drzewa napróżno szukały pod mchem zwykłej wilgoci. Nawet najgłębiej sięgające korzenie gdzieś aż do chłodnych żył wód podskórnych, nie znajdowały jej wcale. (...).

Schronisko w pierwszej połowie sierpnia 1939 roku było jeszcze wypełnione po brzegi. Życie, jakby się na pozór wydawało, płynęło normalnym biegiem wakacyjnym: wycieczki żaglówkami, wyprawy na ryby, na polowania, zawody tenisowe i siatkówka. Młodzież co wieczór wynosiła gramafon na koniec pomostu, tam gdzie rozszerzał się w platformę i tańczyła. Lecz sam widok księżyca podnoszącego ociężale z za góry nad miarę wielką tarczę i płynącego potem przed niebo w niesamowitej purpurze, odbierał wszelkiej zabawie smak beztroski. Wszyscy czuli ciężar gniotący płuca, wszyscy niepokój koło serca. Podobno zwykłe objawy towarzyszące posusze. Podniecenie było z dnia na dzień coraz większe. Kobiety z lada powodu były gotowe do łez, podczas gdy mężczyźni do sprzeczki.

Siódma rano i dziewiąta wieczorem gromadziła wszystkich dookoła aparatu radiowego w sali jadalnej. Słuchano słów trochę chrypliwych, często zanikających i zdań podawanych charakterystycznym dla komunikatów suchym, nudnawym stylem - w niezwykłym skupieniu. Rzeczywiście z zapartym oddechem. Zaczynali bowiem oddychać normalnie dopiero wtedy, gdy po skończonym komunikacie odzywała się muzyka taneczna.

— A więc jeszcze nie! Jeszcze nie! - Taki był mniej więcej sens myśli każdego ze słuchających. Złe wieści dochodziły, lecz inną drogą i tylko do niektórych osób. I tak co chwila jakiś inny mieszkaniec schroniska (przeważnie urzędnik państwowy) otrzymywał tajemniczy telefon lub depeszę i — znikał. Później zaczęli znikać i inni, młodzi, podobno powołani do wojska. Wreszcie wyjechały kobiety z dziećmi, niespokojne o dom. Czuły intuicją niebezpieczęstwo i jak zwierzątka jechały by schronić się w swych czterech ścianach w swojej norze. Czyż mogły przypuazczać, że już w dwa tygodnie później bezpieczeństvo będzie dla wszystkich bez wyjątku, gdziekolwiek by byli, - tylko legendą zamierzchlego wieku.

W schronisku pozostali wreszcie tylko ci całkiem niezdecydowani lub ci zupełnie zdecydowani przetrwać tutaj i tu czekać «póki się nie skończy».

— Gdzie może być bezpieczniej - przekonywał mnie pewien bogaty kupiec wileński,

— Tutaj nikt nie dojdzie!

Zaraz przyszły mi na myśl czaszki tułające się po piaskach niesłuckich, ale nie odezwałem się ani słowem. Zresztą ów kupiec i tak wyjechał zaraz nazajutrz rano nie żegnając się, w tajemnicy przed wszystkimi.

Aż pewnego dnia — nie przyszły autobusy, także nie przyniesiono gazet. Przez telefon nie można było nawiązać żadnej łączności, gdyż centrale odpowiadały: linie zajęte przez rozmowy urzędowe. Do miasteczka Miadzioł poczta nie doszła. W dodatku na nieszczęście wyczerpały się baterie w aparacie radiowym. Nowe miał przywieść przecież autobus. Dwóch młodych chłopców, chcąc uzyskać języka wsiadło na żaglówkę i popłynęło na drugą stronę, do kupiańskiego schroniska, jako że leżało przy stacji kolejowej, a więc bliżej świata. Wiatru nie było, więc przez długie godziny świecił ich żagiel na środku pustego jeziora. Wreszcie zniknął, by nie pojawić się wcale. Tych chłopaków nie zobaczyłem więcej.

Zadymione słońce świeciło mdło nad schroniskiem, pomału przeszło łuk północy, by wreszcie zanurzyć się za Kupą. Był to chyba najdłuższy dzień w moim życiu. Choć byliśmy odcięci od świata, to przecież każdy z nas wiedział, że tam — za lasami, za górami «to» zadecydowało się ostatecznie.

Księżyc jak zwykle krwawy, ciągnący za sobą po niebie łunę a po wodzie pożar, wylazł już wczesnym wieczorem i zatopił polanę schroniska, drzewa i dolinę jeziora w niespokojnym mroku, niweczącym kształt wszelki. Mglisty pył z pod nieba opadł niżej, pogłębiając wrażenia że świat zmienił się w otchłań z której niema wyjścia.

Długo w noc rozmawialiśmy z żoną. Kiedy zmęczeni nad samym rankiem zasnęliśmy nareszcie, zbudził mnie nagły błysk latarki i czyjeś kroki w pokoju. Nademną stał Sutocki, w beliźnie, otulony kocem. Podał mi depeszę....". 

Schronisko turystyczne Towarzystwa Miłośników Jeziora Narocz. Zostało otwarte w 1929 r., zbudowane z wykorzystaniem elementów stylu zakopańskiego. Zniszczone podczas 2-j wojny światowej. Właścicielem schroniska turystycznego Towarzystwa Miłośników Jeziora Narocz był Józef Sutocki, bliski przyjaciel Mieczysława Lisiewicza. Zdjęcie z N.A.C.


15 sty 2021

Kongres Eucharystyczny w Postawach w 1931 roku

Msza sw. podczas Kongresu na Placu Rynkowym w Postawach 18.08.1931

7 lutego 1931 r. abp Romuald Jałbrzykowski, metropolita wileński, skierował do duchowieństwa i wiernych archidiecezji wileńskiej list pasterski zapowiadający przeprowadzenie w Wilnie w dniach od 8 do 10. 05.1931r. Archidiecezjalnego Kongresu Eucharystycznego. Wyjaśnił w nim cel i myślprzewodnią Kongresu: „Społeczeństwo nasze więcej chore duchowo, niż materialnie niedomaga. Potrzebna też gruntowna i poważna kuracja duchowa, konieczny nawrót społeczeństwa do zasad chrześcijańskich [...]. Dajmy temu dowód, że nie chcemy ulegać żadnej chwiejności i po-łowiczności religijnej, lękliwości przed względami ludzkimi, że pragniemy mieć śmiałość naszych przekonań, wyraźny i mocny charakter religijny katolicki".

Teren archidiecezji wileńskiej był bardzo rozległy. Ze względu na to, metropolita wileński Romuald Jałbrzykowski wyznaczył, poza Wilnem, jeszcze 14 innych miejscowości, gdzie miały się od­być Dekanalne Kongresy Eucharystyczne (DKE). W miejscowościach tych dziekan miał obowiązek powołać do życia specjalny lokalny Komitet Kongresu, złożony z przedstawicieli duchowieństwa, miejscowych władz i poszczególnych organizacji kościelnych i cywilnych.

Lokalny Komitet miał ustalić szczegółowy program DKE, określając ściśle godziny i miejsce zebrań plenarnych i sek­cyjnych. Był też zobowiązany do wydrukowania plakatów z krótką odezwą celem poinformowania wiernych o przebiegu uroczystości. Plakaty miały być rozpowszechnione w każdej parafii.

Zgodnie z listem metropolity, w dniach 18 i 19 sierpnia 1931 r. także i w Postawach odbyły się wielkie uroczystości lokalnego Dekanalnego Kongresu Eucharystycznego. Na uroczystości tę przybyły do Postaw liczne procesje ze wszystkich parafji dekanatu nadwilejskiego ze swoimi duszpasterzami, oraz liczne zastępy wiernych z najdalszych miejscowości dla oddania hołdu Przenajświętszemu Sakramentowi. Arcybiskup Wileński ksiądz Metropolita Romuald Jałbrzykowski, w asyście licznego duchowięstwa, odprawił w Postawach Mszę Św. przed Przenajświętszym Sakramentem.

Powiatowe miasteczko Postawy przez wszystkie dni Kongresu było udekorowane flagami o barwach państwowych i kościelnych. Kościół w Postawach w nocy zewnątrz oświetlał silny reflektor. Przez całe dwa dni uroczystości panował spokój, skupienie i poważny modlitewny nastrój.