9 mar 2026

Zapomniane karty historii: Wiktor Niedźwiecki i powiat postawski

Wiktor Niedźwiecki z rodzicami
Rzadka fotografia ujawniła nowe fakty z biografii byłego starosty powiatu postawskiego i utalentowanego urzędnika Wiktora Niedźwieckiego (1883–1941). Człowiek ten sprawował urząd starosty postawskiego w latach 1928–1936 i w opinii współczesnych był najskuteczniejszym kierownikiem powiatu w całym województwie wileńskim. Gazeta „Słowo” w jednym z wrześniowych numerów z 1929 roku pisała: „Pana starostę W. Niedźwieckiego cechuje taka idealna i dosyć rzadka u urzędnika cecha, jak znajomość trosk i problemów ludzi na Kresach. Mieszkańcy innych powiatów mogą tylko pozazdrościć mieszkańcom Postawszczyzny”. Michał K. Pawlikowski w swojej książce „Wojna i sezon” (Paryż, 1965) nazywał go „energicznym starostą”. Piastując swój urząd, Niedźwiecki położył wielkie zasługi dla dobra mieszkańców powiatu postawskiego, przyczyniając się do cywilizacyjnego i kulturowego rozwoju regionu.

Jako człowiek wykształcony, pan starosta dążył do podniesienia poziomu przygotowania zawodowego pracowników gmin, którzy mieli bezpośredni kontakt z ludnością. W tym celu regularnie kierował swoich podwładnych do Warszawy na kursy dla pracowników komunalnych. Tylko w 1929 roku swoje kwalifikacje podniosło tam 9 osób. W tym samym roku, na zjeździe pracowników gmin w Postawach, Wiktor Niedźwiecki powiedział: "W naszym powiecie postawskim nie powinien zostać ani jeden niewykwalifikowany pracownik…". W latach 30. pod względem liczby urzędników, którzy ukończyli te kursy, powiat postawski zajmował pierwsze miejsce na Wileńszczyźnie.

W dziedzictwie po Imperium Rosyjskim władze polskie otrzymały powszechny analfabetyzm miejscowej ludności, walce z którym starosta poświęcał stałą uwagę. W całym powiecie budowano nowe szkoły i otwierano biblioteki. Dzięki tym staraniom sieć szkolna w powiecie uległa znaczącej rozbudowie, co pozwoliło objąć nauczaniem niemal wszystkie dzieci w wieku szkolnym. W.Niedźwiecki wszelkimi sposobami wspierał działalność towarzystwa «Kultura», ukierunkowaną na oświatę wsi. 

Za czasów Niedźwieckiego Postawy zostały zelektryfikowane. W miasteczku działały dwie prywatne elektrownie. Światło pojawiło się nie tylko na ulicach i w urzędach państwowych, lecz także w domach niektórych mieszkańców. Później powstała jeszcze jedna elektrownia – wojskowa. Znajdowała się ona na terenie 23. Pułku Ułanów Grodzieńskich, ale dostarczała energię elektryczną również do sieci miejskiej.

Podczas jego urzędowania na Postawszczyźnie wybudowano dziesiątki kilometrów dróg o twardej nawierzchni (tzw. brukowanych). W 1930 roku w Postawach, po raz pierwszy w historii miasteczka, położono betonowe chodniki. Na terenie powiatu budowano nowe oraz modernizowano istniejące linie kolejowe (Woropajewo–Druja, Kobylnik–Narocz...).

Przy aktywnym wsparciu starosty na terenie powiatu wzniesiono kilka pomników poległym żołnierzom w walkach o wolność Polski (w Postawach, Duniłowiczach, Rybczanach, Zażeziu i innych miejscowościach). W każdym przypadku Niedźwiecki obejmował patronat nad komitetami budowy oraz udzielał im wszelkiego rodzaju pomocy i wsparcia.

Niedawno napisał do mnie czytelnik bloga, który przesłał skan fotografii z archiwum rodzinnego młodszej siostry Wiktora Niedźwieckiego, Anny, oraz przekazał informacje o kilku mało znanych wcześniej kartach z historii rodziny.

Otóż na przesłanym zdjęciu, wykonanym w okresie międzywojennym prawdopodobnie nad jeziorem Narocz, widzimy starostę postawskiego Wiktora Niedźwieckiego wraz z rodzicami: Konradem Niedźwieckim, szlachcicem herbu Ogończyk, przed przewrotem bolszewickim znanym petersburskim prawnikiem, świadczącym usługi prawne wielu przedstawicielom rosyjskiej arystokracji (bronił m.in. księcia Feliksa Jusupowa w sprawie o zabójstwie Rasputina).

Konrad Niedźwiecki był aktywnym członkiem społeczności polskiej w Sankt Petersburgu, założycielem Koła Przyjaciół Niepodległości Polski. W latach 1913/1914 pełnił funkcję wiceprezesa petersburskiego oddziału Polskiej Macierzy Szkolnej, którą wspierał również finansowo. Po 1918 roku był aktywnym polskim działaczem społecznym, mieszkał w Warszawie. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (Polonia Restituta).

Anna Niedźwiecka, z domu Jeniszerłowa, była siostrzenicą znanych rosyjskich uczonych: botanika Andrieja Biekietowa, rektora Uniwersytetu Petersburskiego, oraz chemika Nikołaja Biekietowa, profesora, który uczył chemii przyszłego cara Mikołaja II. Anna Niedźwiecka była cioteczną siostrą matki znanego rosyjskiego poety Aleksandra Błoka. Tym samym Wiktor Niedźwiecki był bratem ciotecznym drugiego stopnia Aleksandra Błoka oraz jego towarzyszem zabaw z dzieciństwa; jest on wielokrotnie wspominany w pamiętnikach M.Biekietowej „Aleksander Błok i jego matka”.

Zmarł Wiktor Niedźwiecki, były starosta postawski, w 1941 r. w Wilnie. Podczas okupacji niemieckiej, w wileńskiej gazecie „Goniec Codzienny” (dawniej „Goniec Wileński”, red. nacz. J. Mackiewicz), 13.08.1941 r. ukazał się krótki nekrolog o następującej treści: „Śp. Wiktor Niedźwiecki, b. starosta postawski i wileńsko-trocki (znałem go z Postaw)”.

2 lut 2026

Noc, która zmieniła losy tysięcy Polaków

Pierwsza masowa deportacja Polaków na Syberię rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku i była przeprowadzona przez NKWD. Była to jedna z czterech fal deportacji obywateli polskich z terenów wschodnich II Rzeczypospolitej, które po 17 września 1939 roku zostały okupowane przez ZSRR.

Władze sowieckie z pierwszych dni okupacji rozpoczęły represje wobec polskiej ludności, w tym wobec żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP), leśników, urzędników, osadników i innych grup uznanych za potencjalnie niebezpieczne dla okupacyjnego reżimu. Żołnierzę KOP i leśnicy byli najbardziej znienawidzonymi przez okupantów grupami Polaków. Oni jako pierwsi trafili na listy do wysiedlenia w mroźną noc 10/11 lutego 1940 roku. 

Deportacja objęła około 140-150 tysięcy osób. Wśród deportowanych byli  żołnierze KOP, leśnicy, urzędnicy a także ich rodziny. Często z krótkim czasem na spakowanie się, bez możliwości zabrania ze sobą podstawowych rzeczy. Ludzie byli wywożeni w bydlęcych wagonach kolejowych na Syberię i do innych odległych rejonów ZSRR. Warunki transportu były skrajnie trudne: bardzo silny mróz, od -20 do -30 stopni, brak jedzenia, wody, ogrzewania, podstawowej opieki medycznej.

Deportacja była elementem sowieckij polityki wyniszczenia polskiej elity i osłabienia polskiej tożsamości narodowej na okupowanych terenach. Wielu deportowanych zmarło z powodu zimna, głodu, chorób i wycieńczenia. Pierwsza deportacja była tylko początkiem serii masowych wywózek, które trwały do 1941 roku włącznie.

Wydarzenia te pozostawiły głębokie rany w pamięci narodowej Polaków. Wielu deportowanych nigdy nie wróciło do kraju, a ci, którzy przeżyli, często zmagali się z długotrwałymi skutkami zdrowotnymi. Lutowa deportacja 1940 roku jest symbolem cierpienia i heroizmu naszego narodu. 

Pokazuje ona także mechanizm terroru totalitarnego stalinowskiego reżimu, który miał na celu złamanie ducha narodu polskiego i podporządkowanie go władzy sowieckiej. Jednocześnie są świadectwem niezłomności i przetrwania  polskiej tożsamości mimo ekstremalnych prób wyniszczenia.

25 gru 2025

Przedwojenne Postawy w kolorze

Kolorowanie czarno-białych zdjęć przeprowadzono przy użyciu programów SI Grok i ChatGPT

Ogólny widok miasta od strony jeziora. Początek XX wieku (do 1914 r.)

Rynek w Postawach, lata 30. XX wieku. Na dole, w centrum zdjęcia, widoczny jest nieznany oficer 23. pułku ułanów grodzieńskich.

Starostwo w Postawach. Zdjęcie z pierwszej połowy lat 30. XX wieku

Sukiennice w Postawach. Zdjęcie z drugiej połowy lat dwudziestych XX wieku


Samochody na placu rynkowym w Postawach. Lata 20. XX wieku

Postawianie, rok 1929

Ogólny widok miasta od strony jeziora, druga połowa lat trzydziestych XX wieku.

Postawianie. Рrawdopodobnie druga połowa lat trzydziestych.

Rynek w Postawach, lata 30. XX wieku. 

Postawy, prawdopodobnie druga połowa lat 20. XX wieku. Po prawej stronie zdjęcia widoczny budynek cerkwi uniackiej

Policjanci z rodzinami. Postawy, lata 30. XX wieku.

Postawianin na rowerze. Postawy, lata 30-te XX wieku

31 paź 2025

Kircholm 1605-2025

W dniach 27-28 września 2025 roku w Sałaspiłsie (były Kircholm) na Łotwie odbyły się uroczystości z okazji 420. rocznicy bitwy pod Kircholmem. Bitwa ta, wygrana w 1605 roku przez wojska polsko-litewskie, jest upamiętniana od lat na wiele różnych sposobów. W 2025 roku uroczystości zorganizowano pod patronatem Ministrów Obrony Narodowej Polski i Łotwy, a wzięły w nich udział delegacje z Polski, Litwy i Łotwy, w tym wojskowi. Głównym wydarzeniem była rekonstrukcja bitwy, ale odbyły się także inne imprezy, takie jak msza św., koncerty, pokazy sprzętu wojskowego i t.d.

Bitwa pod Kircholmem, która odbyła się 27 września 1605 roku, była jednym z największych zwycięstw w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Niewielka armia polsko-litewska pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza rozgromiła trzykrotnie liczniejsze siły szwedzkie króla Karola IX. Zwycięstwo zawdzięczano mistrzowskiej taktyce hetmana, a kluczową rolę odegrała szarża husarii, która przełamała szyki wroga.



16 sty 2025

Repatriacja Polaków z ZSRR w latach 1955-1959

Znalazłem w Internecie ciekawy film dokumentalny Witaj Ojczyzno o repatriacji ludności polskiej z ZSRR w latach 1955-1959. W tamtych latach do Polski przyjechało prawie ćwierć miliona repatriantów. W ogromnej większości byli to Polacy z Kresów Wschodnich, w tym mieszkańcy ziem włączonych do Białorusi (BSRR). Byli wśród nich również mieszkańcy byłego powiatu postawskiego. Polacy przyjeżdżający z ZSRR do kraju w drugiej połowie lat 50. bardzo świadomie opowiadali się za przynależnością do narodowej wspólnoty, do ojczyzny w politycznym i kulturowym rozumieniu tego słowa. Pragnęli oni polskiego języka, kultury, możliwości praktykowania wiary, określonego sposobu życia, jak się spodziewali lepszego niż w ZSRR. A co najważniejsze, mieli nadzieję na lepszą przyszłość dla swoich dzieci.

 

 

Zapraszam Państwa na mój kanał YouTube https://www.youtube.com/@kwiatek-c9l/videos gdzie ja będę zamieszczał relaksacyjne filmiki o Łotwie, pozostałych krajach bałtyckich i nie tylko. Lajkujcie, subskrybujcie, udostępniajcie i piszcie komentarze😀

 

23 sie 2024

Cmentarze i pomniki walk o utrwalenie granic Rzeczypospolitej Polskiej w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1921

Dawne województwo wileńskie, obecnie na terenie Białorusi i Litwy: Wilno, Postawy, Falewicze-Buraki, Duniłowicze, Łyntupy, Kobylnik, Miadzioł, Brasław, Draguny, Ikaźń, Bogdaniszki, Powiewiórka, Żodziszki, Słobódka, Wojstom, Jazno, Krywicze, Dołhinów, Podświle, Worniany, Głębokie, Oszmiana, Holszany, Łandwarów, Troki Stare, Wilejka, Kurzeniec, Orany, Wołkołata, Królewszczyzna, Bystrzyca, Łużki, Hermanowicze, Zadoroże, Święciany, Dokszyce, Czeczuki, Nowosiółki, Niemenczyn, Mejszagoła.
 

6 maj 2024

Muzeum Józefa Piłsudskiego w Postawach

 

Postawy, rodzina polskiego policjanta pozuje na tle zabytkowego budynku z XVIII wieku. Na ścianie widoczna tablica pamiątkowa białego orła upamiętniająca marszałka Józefa Piłsudskiego, od 1929 roku Honorowego Obywatela miasta. W latach 1903 i 1905 Piłsudski, wówczas jeszcze młody rewolucjonista i socjalista, ukrywał się w Postawach przed carską policją. W 1938 roku starosta postawski Tadeusz Wielowiejski w uroczystej atmosferze odsłonił tę tablicę. W tymże roku odbyła się uroczystość otwarcia w tym budynku sali muzealnej Józefa Piłsudskiego. Mój ojciec, wtedy uczeń szkoły powszechnej w Jacewiczach, wspominał, że razem z kolegami i nauczycielką odwiedzał ten muzeum. We wrześniu 1939 roku tablica pamiątkowa i muzeum zostałi zniszczone przez sowieckich okupantów. Zdjęcie wykonano latem 1938 lub 1939 roku.

8 wrz 2023

23. Pułk Ułanów Grodzieńskich w walce na Ziemi Opoczyńskiej we wrześniu 1939 roku

Losy żołnierzy 23. Pułku Ułanów Grodzieńskich Wileńskiej Brygady Kawalerii, walczącej we wrześniu 1939 r. w składzie odwodowej Armii „Prusy” nierozerwalnie związały się z regionem opoczyńskim. Szlak odwrotowy kresowych ułanów znaczony był licznymi potyczkami z wrogiem, ale i żołnierskimi mogiłami, które znajdują się na cmentarzach w Sławnie, Opocznie, Gielniowie czy Przysusze. Warto więc przybliżyć choćby zarys wydarzeń, które stały się udziałem 23. Pułku Ułanów w naszych okolicach. W odtworzeniu tych wydarzeń pomagają zachowane relacje żołnierzy Pułku.

Swój pobyt w regionie opoczyńskim 23. Pułk Ułanów Grodzieńskich rozpoczął 7 września rano. Przemieszczając się z okolic Przedborza i Niewierszyna Pułk kierował się na Sulejów, by ześrodkować się w kompleksie leśnym w Jaksonku. Do Sulejowa skierowany został jedynie niewielki patrol pod dowództwem oficera ordynansowego wachmistrza podchorążego Rajmunda Rodziewicza, mający na celu wybadanie sytuacji w miasteczku. Pobyt w Jaksonku trwał około czterech godzin, po czym dowódca Pułku ppłk dypl. Zygmunt Miłkowski wydał rozkaz przemarszu w kolumnach szwadronowych w stronę Opoczna. Szybki wymarsz był spowodowany rosnącym zagrożeniem ze strony niemieckiego lotnictwa intensywnie operującego w tym rejonie.

Pułk otrzymał także istotne wzmocnienie w postaci 2. baterii 3. Dywizjonu Artylerii Konnej, dowodzonej przez por. Edwarda Partuma. W przeciągu następnych kilku dni okazało się to bardzo dla ułanów korzystne. Znacznym wsparciem w walce z niemieckimi oddziałami pancernymi okazała się także nowoczesna broń przeciwpancerna w postaci karabinów wz. 35 „Ur”, które w momencie mobilizacji znalazły się na wyposażeniu szwadronów 23. Pułku Ułanów i były używane z dużym powodzeniem.

Podczas przemarszu drogą Sulejów-Opoczno pododdziały Pułku były często atakowane, także przez miejscowych dywersantów (koloniści niemieccy). Do dramatycznego wydarzenia doszło 7 września w Mniszkowie, gdzie pułkowy pluton kolarzy został zaskoczony od tyłu przez niemieckie samochody pancerne. W wyniku gwałtownego starcia śmierć poniosło kilku żołnierzy a kolejnych kilku zostało ciężko rannych. Pośród zabitych znalazł się kpr. Władysław Pawełkowicz oraz NN ułan o numerze wojskowego znaku tożsamości 237. Wszyscy polegli, dzięki staraniom i bohaterskiej postawie ks. Aleksandra Babskiego zostali pochowani na cmentarzu parafialnym w Sławnie. Ksiądz Babski zadbał także o to, by zachować rzeczy osobiste poległych, które obecnie znajdują się w zbiorach Muzeum Regionalnego w Opocznie.

Mimo strat Pułk dalej kierował się na Opoczno. W pobliskim Kozeninie ułani przygotowali zasadzkę na depczące im po piętach zmotoryzowane oddziały niemieckie. Prawdopodobnie na skutek interwencji mieszkańców i ich usilnych błagań żeby nie rozpoczynać walki w środku wsi, żołnierze udali się kilka kilometrów dalej, w stronę Sławna.

W rejonie Sławna Pułk został zaatakowany z powietrza przez dziewięć niemieckich samolotów. Pierwszy szwadron dostał się pod nieprzyjacielski ogień bardzo pechowo, bo w momencie przechodzenia przez otwarty teren, bez możliwości szybkiego schronienia się. Dowódca szwadronu rtm. Józef Kozicki zapamiętał, że żołnierze natychmiast uformowali specjalny szyk do obrony przeciwlotniczej a drużyna CKM prosto z taczanek otworzyła zmasowany ogień do samolotów. W tym samym czasie dowódca jednego z plutonów por. Jan Wiltowski spieszył swój oddział i również rozpoczął ostrzał nieprzyjaciela ze zwykłych karabinów. Polakom (prawdopodobnie kpr. Dalkowskiemu) udało się zestrzelić jeden z niemieckich samolotów, co bardzo podbudowało ich morale i wolę dalszej walki. Na pokładzie zestrzelonego samolotu szturmowego Henschel Hs 123 A zginął wówczas dowódca niemieckiej 6. Eskadry z 4. Floty Powietrznej – olt. Friedrich Lampe.

W starciu pod Sławnem, które według relacji żołnierzy trwało zaledwie około 10 minut, Pułk stracił ułana Franciszka Łydzińskiego, który również spoczął na cmentarzu parafialnym w Sławnie. Dotkliwa okazała się utrata koni. Jeden z nich został zastrzelony przy wozie łączności, natomiast reszta uciekła przestraszona latającymi na bardzo niskiej wysokości samolotami. Część koni udało się później odnaleźć, kilkunastu ułanów musiało jednak zostać odesłanych do taborów.

Wieczorem 7 września okazało się, że dalszy marsz na Opoczno jest bezcelowy, bo miasto jest już zajęte przez Niemców. Dowódca Pułku ppłk Miłkowski zdecydował więc obejść Opoczno od północy, kierując się na Studziannę i Poświętne. Marsz do wskazanego miejsca odbył się w warunkach nocnych. Był niezwykle ciężki dla wojska, które od kilkudziesięciu godzin nie otrzymywało żadnego zaopatrzenia, ani dla żołnierzy ani dla koni. Ułani praktycznie nie spali już kilka nocy z rzędu, podczas marszu mimowolnie zasypiali na koniach, powodując opóźnienia i przerywanie kolumny. Sił nie dodawał częsty widok mijanych, rozbitych polskich taborów, martwych żołnierzy, koni czy zniszczonych domostw. Pomimo trudów Pułk osiągnął Studziannę rankiem 8 września. Niestety próżną okazała się nadzieja, że będzie można tutaj nawiązać kontakt z dowództwem lub kimkolwiek z macierzystej Wileńskiej Brygady Kawalerii, od której Pułk odłączył się kilka dni wcześniej.

Pobyt w Studziannie trwał kilka godzin niezbędnych do zorientowania się w sytuacji i przede wszystkim do choć częściowej regeneracji sił. Dowódca Pułku podjął tutaj decyzję marszu w stronę Przysuchy, gdzie znajdowały się duże kompleksy leśne.

W okolicach Drzewicy 23. Pułk Ułanów Grodzieńskich napotkał na swojej drodze oddziały innej, bardzo dobrze im znanej polskiej jednostki – 81. Pułku Strzelców Grodzieńskich, który uwikłany był w bój w pobliskim lesie Parchowiec. W pobliżu skrzyżowania dróg Opoczno-Przysucha oraz Końskie-Odrzywół (tzw. Krzyżówki Gielniowskie) doszło do kontaktu w wrogiem. Polacy natknęli się na dużą niemiecką kolumnę zmotoryzowaną. Zapadła natychmiastowa decyzja o ataku. Pierwsze dwa pojazdy kolumny zostały zniszczone ogniem z działek przeciwpancernych. Widząc to, reszta pojazdów próbowała bezskutecznie, w nieładzie i pośpiechu wycofywać się. 

Tak wspomina starcie dowódca 4. szwadronu por. Bolesław Janowski: „Wykorzystując chwilę przerwy w ruchu wojsk niemieckich podciągnęliśmy do szosy dwa działa 3. DAK, dwa działka ppanc. i pluton CKM, które zajęły prowizoryczne stanowisko ogniowe. Po chwili zbliżyła się kolejna kolumna zmotoryzowanej jednostki niemieckiej. Działa i CKM otwierają ogień. Na szosie powstaje piekło, płonie benzyna, krzyki rannych. Motocykliści zeskakują do rowów. Nie spiesząc się likwiduję moim szwadronem konno niedobitki rozbitej kolumny zmotoryzowanej nieprzyjaciela, biorąc 12 jeńców. Pułk spokojnie przechodzi na drugą stronę szosy.”

Bardzo ciekawa jest także relacja ppor. Zdzisława Sas-Bilińskiego z 3. szwadronu: „Pułk w szykach luźnych doszedł na odległość 300 m od szosy. W momencie, gdy jedna kolumna niemiecka przeszła, pluton szpicy galopem przeszedł przez szosę a ja z moim oddziałem zająłem stanowiska obronne okrakiem na szosie, wysuwając RKM, działo ppanc. i rusznicę przeciwpancerną, ubezpieczając spieszonym plutonem. W tym czasie Pułk galopem przeskakiwał szosę. W momencie, gdy 1. Szwadron, Dowództwo Pułku, Pluton Łączności przeskoczyły przez szosę, ukazała się na pełnych światłach, z dużą szybkością idąca kolumna samochodów niemieckich. Dopuściłem kolumnę na odległość 300 m i dałem sygnał do otwarcia ognia. Na szocie powstało istne piekło. Trafione pierwsze samochody zaczęły się palić, z samochodów zaczęli wyskakiwać niemieccy żołnierze i zaczęli uciekać do tyłu. Następne samochody niemieckie, nie mogąc zahamować, wpadały na palące się już wozy. W tę masę bez przerwy strzelała nasza broń maszynowa i działko. Trwało to może 15 minut, gdy zielona rakieta dała nam znać, że cały Pułk przeskoczył szosę. (…) Niemce byli tak zaskoczeni, że mało kto strzelał do nas a uciekali do tyłu.”

W rejonie Krzyżówek Gielniowskich Pułk stracił wówczas pchor. rez. Okulicza a ranni zostali st. uł. Symonowicz, uł. Olszewski oraz ppor. Sas-Biliński. Tragiczny okazał się los pułkowego taboru, który znajdując się kilka kilometrów w tyle, przy podejściu do szosy został praktycznie całkowicie rozbity przez niemiecką broń pancerną.

Po starciu 23. Pułk Ułanów Grodzieńskich przeszedł szybkim marszem w lasy przysuskie, które według relacji żołnierzy osiągnął 9/10 września 1939 r., opuszczając tym samym region opoczyński. Rozpoczął się kolejny, dramatyczny etap walki o przetrwanie.

Wiktor Pietrzyk - Muzeum Regionalne w Opocznie. Na blogu "Miasto Postawy i okolice" artykuł został opublikowany za zgodą autora, serdecznie dziękuję.